poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 18.
    Następny dzień w szkole był koszmarem! Taylor ciągle mnie obgadywała za plecami. Opowiadała swoim koleżankom o tym, jak to pogrążyłam się przed całym jury i przyjaciółmi. Cała szkoła już o tym wiedziała! Wytykali mnie palcami i mówili: ,,Patrzcie! Niezdara idzie!" Czułam się okropnie. Na szczęście Dani mi powiedziała, że mam się nimi w ogóle nie przejmować.
    Po lekcjach Lou pomagał mi dojść na przystanek. Miałam jechać dziś autobusem (on zresztą też). Gdy doszliśmy już na przystanek, zaczęliśmy ze sobą rozmawiać pomimo zakazu mamy. W końcu stałam się bardziej towarzyska i aż mnie ciągnęło do ludzi, szczególnie do Louisa.
-Ta....dwójka z kartkówki! Mama będzie zadowolona.-powiedziałam z ironią.
-Ja nie lepszy. Ehhh cały czas zdobywam tylko dwójki i jedynki no, nie licząc wf. Z niego mam praktycznie same szóstki. Jednak 6-klasę ledwo zaliczyłem.-rzekł Lou.
-AAAAAAUUUUĆ!!-krzyknęłam.
    Niechcący uderzyłam się chorą nogą o słup. Zawyłam tak mocno, jakby mnie obdzierali ze skóry! Usiadłam na ławce, a Lou uklęknął i chciał położyć już moją nogę na ławkę, gdy nie spodziewanie podjechała autem moja mama. Zauważyła, że Lou dotyka mojej stopy. Ahhh moi rodzice zawsze muszą znaleźć się w nieodpowiedniej chwili. Mama podeszła do Louisa i powiedziała:
-Panie Tomlinsonie, czy nie wyraziłam się jasno?! Nie wolno Ci przebywać sam na sam z moją córką!
-Ahhh....mamo ja cię bardzo proszę! Wyluzuj trochę!On jest bardzo miły i pomocny. Właśnie pomagał mi położyć nogę na ławkę, ponieważ uderzyłam się nią bardzo mocno o słup. On jest dobrym człowiekiem, szczerym i lojalnym. Można mu zaufać. Bardzo ciebie prosimy, daj nam szansę! Nie wiem o co ci chodzi. Przecież dobrze się uczę! Więc nie mam pojęcia, za co mnie tak surowo każesz!
-Pani Calder, Eleanor ma rację. Chodzi o to, że bardzo jej kocham i mówię pani szczerze, że nigdy bym jej nie skrzywdził. Nigdy nikogo tak nie kochałem i wątpię, by taka miłość kiedyś jeszcze u mnie zaistniała.
   Zrobiliśmy obydwoje smutne miny. Mama zamyślała się. Nie wiedziała co powiedzieć: czy pozwolić nam spotykać się, czy może nas rozdzielić? Byłam bliska płaczu. Nie wytrzymałabym rozstanie z Louisem. Każdy mówił, że z nas taka ładna para. A tu wszystko nagle legło w gruzach. Czekaliśmy bardzo długo na decyzję mojej mamy.
-Yhhhh (westchnęła)....no  dobrze. Możecie się spotykać. Tylko niech nie przyjdzie wam żaden głupi pomysł do głowy! Eleanor, nie pozwalałam wam się spotykać, ponieważ uważałam, że jesteście jeszcze za młodzi na miłość. No ale no cóż. Nie będę stawała wam na drodze do szczęścia.
-Oh dzięki mamo! Bardzo bardzo dziekuję.
   

2 komentarze: