wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 14.
    Weszliśmy do budynku. Na korytarzu zamieszczone były dwie tabliczki: Kobiety, Mężczyźni. Harry pociągnął mnie za rękę i chciał zaprowadzić mnie do toalety dla mężczyzn, gdy nagle powiedziałam.
-Wybij sobie to z głowy, ja tam nie wejdę!
-Chcesz odszukać Lou? Jak tak, to wejdziesz!
    Uległam mu i weszliśmy do WC dla mężczyzn. Otworzył pierwszą z brzegu kabinę i zaprowadził mnie do niej.
-Harry, przecież tu nie ma Louisa!
-Wiem. Słuchaj, kocham cię, nie mogę o tobie zapomnieć i oderwać od ciebie oczu.
    Zaniemówiłam. Przysunął się do mnie i pogłaskał moje włosy. Przez chwilę patrzył się na mnie.
-Ale ja nie chcę. Nie chcę ciebie i nie kocham cię. Zależy mi tylko na Lou-powiedziałam.
-Wiem, że jestem jego przyjacielem, ale to nie zmienia faktu, że mogę z tobą chodzić. Widzisz, drań nie przyszedł-olał cię. Takiego chcesz mieć chłopaka?
-Na pewno jest lepszy od ciebie.-rzekłam.
- W seksie? Nie, na pewno nie.
-Ty znajdziesz sobie dziewczynę, chwilę się nią pobawisz i już lecisz do innej. Zaraz... ty coś wiesz! Gadaj, co zrobiłeś Lou!
-Słuchaj, ja to uczyniłem tylko dlatego, bo chce ciebie!
-Co z nim zrobiłeś?!-warknęłam.
-Biedny, leży sobie w śmieciach.
   Olśniło mnie! To Lou był w tym śmietniku! To Lou wołał o pomoc! A ja głupia mu nie pomogłam!
    Nagle Styles zaczął się do mnie przysuwać. Pocałował mnie-znowu. Potem złapał mnie jedną ręką za pośladek, a drugą za pierś.
-Oh, nie! Tego już za wiele!-oburzyłam się.
    Wybiegłam z budynku. W czasie ucieczki do domu podeszłam do śmietnika, z którego nadal ktoś błagał o pomoc. Otworzyłam śmietniki i..... miałam rację!!! Lou w nim był przywiązany do rączki pojemnika.
-Lou?! Jak tu się znalazłeś?!
-Harry mnie tak załatwił. Powiedział, że idzie się z tobą spotkać.
-Tak, spotkał się. Lou, on jest chyba chory psychicznie! Nie dociera do niego, że go nie kocham! I jeszcze na dodatek próbował mnie zgwałcić!
-Co?! O mój Boże! Gdzie się spotkaliście?-spytał się.
    Widać było, że się o mnie martwił. Był zły na Harrego, bardzo zły.
-W pobliskim WC.
-Okey. Ja już mu pokażę! Niech nie tyka się mojej dziewczyny! Pożałuje tego!!!
-Lou, czekaj, nie! Nie rób nic, czego potem będziesz żałował!
-Eleanor, idź do domu! Ja już się z nim rozprawię!
    Posłuchałam go. Otarłam z policzków swoje gorzkie łzy i poszłam do domu.

***OCZAMI LOU***
    Wszedłem do toalety dla mężczyzn. W moim ciele panowała tylko złość. Jak on mógł mi, swojemu przyjacielowi?! Kochałem bardzo El i nigdy bym sobie nie wybaczył, gdyby stało jej się coś złego. Ujrzałem Hazze i rzekłem:
-Stary, co ty wyprawiasz?! Najpierw podrywasz moją dziewczynę, a potem chcesz ją zgwałcić??!

Ciąg dalszy tej przecudownej kłótni wstawię jutro lub pojutrze.

I jak wam się podobało??? Czytasz=komentujesz
_________________________________________________________________________________

Nie wiedziałam, że wyjdzie z tego taki kryminał hahhahaha :*

1 komentarz: