niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 17.
    Badania wykazały, że mam złamaną nogę i rękę. Doktor powiedział, że nie będę mogła chodzić do szkoły przez miesiąc. bardzo się cieszyłam, że Lou i reszta odwiedzali mnie dosyć często. On był taki kochany! Rodzice też mnie często odwiedzali-praktycznie raz dziennie ale to wystarczyło. Gdy pewnego dnia Lou sam przyszedł do mnie, nie wiedziałam o czym mamy gadać. Siedzieliśmy cicho, jakbyśmy się siebie wstydzili. W ciągu tej ciszy, Lou wpatrywał się we mnie.
-Co?-spytałam się go.
-Ahhh... ( zaśmiał i ocknął się) nic... po prostu...ahhh... jesteś taka piękna!
    uśmiechnęłam się do niego, ale nic mu na to nie odpowiedziałam, ponieważ dostałam od rodziców smsa: ,,Wyjeżdżamy kochanie! Za około 15 minut będziemy!".
-Lou, za 15 minut będziesz  musiał już iść. Przyjadą tu moi rodzice. Nie wiedzą, że chodzimy. Jak zobaczą nas samych razem to nie wiem co sobie pomyślą. Są bardzo nadopiekuńczy i nie pozwalają mi mieć chłopaka aż do 15-stki!
-Ahhh....szkoda. Myślałem, że spędzimy razem trochę więcej czasu. No dobrze. Tylko wiedz, że bardzo cię kocham. Nigdy ciebie nie opuszczę...-rzekł Lou
    Louisa wargi przysunęły się do moich. Zaczęliśmy się całować. Trwało to bardzo długo. Niestety, przerwali nam moi rodzice. Weszli do sali i stali jak wryci. Patrzyli się na nas. W końcu Lou rzekł:
-Przepraszam...eee...muszę już iść.
-Chwila, chwila chłopcze.-rzekł mój tata i zatrzymał Lou odpychając jego ramię.-Co robiłeś z moją córką?!
-Yyyy...eee..nic.-zająknął się Lou.
-Jak to nic?! Widzieliśmy jak ... całowaliście się!- z trudem powiedział tata.
-No dobrze. Mamo, tato, to jest Louis.-powiedziałam.
-Wiem, że to jest Louis, Louis Tomlinson tak? A może coś więcej mi powiesz?!-spytała się mama.
-No...to jest mój chłopak.-szepnęłam.
-Chłopak?! Eleanor, doskonale wiesz, że...-nie dokończyła mama.
-Tak, wiem wiem-żadnych chłopaków aż do 15-stki.- westchnęłam.
-A więc czemuż nie stosujesz się do naszej umowy? Eleanor, ufaliśmy ci, a ty nas zawiodłaś. Macie zakaz spotykania się ze sobą, aż Eleanor nie ukończy 15 lat!!!-krzyknęła mama.
-Ależ...yhhh....proszę panią! Ja bardzo kocham Eleanor i nigdy nie zrobiłbym jej krzywdy! Proszę, niech pani tego nie robi...-błagał Lou.
-Niestety Louisie, nie cofnę tego zakazu. za bardzo jestem na moją córkę zła, żeby to zrobić.
    Lou popatrzył się na mnie smutnym wzrokiem. Chwilę później powiedział:
-Skoro tak, to będę czekał na ciebie.-zwrócił się do mnie i skierował się do drzwi.
   Rodzice mało ze mną rozmawiali przez ostatnie dwa tygodnie pobytu w szpitalu. Byli obrażeni. Miałam wyjść jutro ze szpitala. Jednak lekarz zadecydował, żebym została jeszcze miesiąc w domu. Gdy już pójdę do szkoły, rękę będę miała sprawną, za to nogę jeszcze nie. Będę musiała niestety chodzić o kulach...
    Na szczęście Lou nie obraził się na mnie z powodu rodziców. Codziennie wysyłał mi minimum po 5 smsów. Pisał, że nadal mnie kocha i że mam się nie przejmować rodzicami. hah, łatwo mu mówić- nie wie, jacy są moi rodzice.
    Minął dzień. Dziś miałam wyjść ze szpitala, więc udałam się z rodzicami do domu. Stosunki między nami trochę się polepszyły. Więcej ze mną rozmawiali i nawet śmiali się z moich opowiadań dotyczących szkoły.
    Gdy pierwszy raz po miesiącu poszłam do szkoły był 31.12. Niestety urodziny Louisa nie mogłam spędzić wraz z nim, ponieważ mieliśmy ciągle obowiązujący nas zakaz. W Wigilię wysłałam mu pełno smsów z życzeniami urodzinowymi i z pełno serduszek.
    W szkole bardzo dużo Lou mi pomagał w sprawach takich jak: noszenie torby, zejście ze schodów itp. Nie robił tego, ponieważ mu kazałam. Sam zaproponował, że mi pomoże. Robił to z miłości! Byłąm bardzo przekonana, że mnie kocha!

_________________________________________________________________________________

Podobało się??? Na wasze życzenie postanowiłam zrobić dłuższy :). Proszę skomentujcie-to bardzo dla mnie ważne.


2 komentarze: