piątek, 28 lutego 2014

Przepraszam Was bardzo, że tak długo nie pisałam. Bardzo, bardzo przepraszam! Po prostu mam jutro bardzo ważny dla mnie konkurs, a mianowicie Ligę Zadaniową z Matematyki. Więc mam szanse na 3 miejsce lub wyróżnienie i muszę się bardzoooooooooo postarać ;).

Postanowiłam zacząć pisać imaginy w formie pamiętnika :). Miłego czytania!

Rozdział 19.
1 listopada, 10.45 w szkole, przerwa między 3 a 4 lekcją
    Właśnie dowiedziałam się, że Lou chce założyć zespół z Niallem, Harrym, Liamem i malikiem. Chcieliby występować jako kapela na apelach szkolnych.

14.30 po południu
    Po lekcjach Hazza zaprosił mnie i  pozostałych członków tego świeżo upieczonego zespołu do siebie. Miała odbyć się próba, a ja miałam za zadanie ocenić ich występ. zaśpiewali cover piosenki ,,Twist & Shout" zespołu The Beatles. Byli wielkimi fanami tego bandu. Według mnie, wyszło im znakomicie! Nie wiedziałam, że Harry i reszta również umiała tak dobrze śpiewać! harrego głos był trochę surowy z lekką chrypką, za to Nialla - dziecięcy. Liam umiał wyśpiewać bardzo wysokie nuty. Malika głos był bardzo męski.
    Gdy skończyli śpiewać, wyraziłam im swoją opinię. Ucieszyli się bardzo, ponieważ moja ocena była według nich bardzo ważna ( moja mama była kiedyś piosenkarką, nie aż taką sławną, ale miała duży talent).Po chwili chłopcy zaczęli zastanawiać się nad nazwą kapeli. Po paru minutach ciszy w końcu Harrego olśniło:
-WIEM! WIEM!!! MAM POMYSŁ!!! CO POWIECIE NA: ONE DIRECTION? TAK! TO JEST TO! JEDEN KIERUNEK DO SUKCESU!
    Wszystkim bardzo spodobała się ta nazwa, a ja zostałam pierwszą ich wielbicielkom-Directionerką.

KONIEC.
________________________________________________________________________________

Przepraszam Was, że wyszedł taki krótki. PO PROSTU NIE MAM POMYSŁU! POMÓŻCIE! PROSZĘ! DAWAJCIE SWOJE POMYSŁY W KOMACH PLISSSS.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 18.
    Następny dzień w szkole był koszmarem! Taylor ciągle mnie obgadywała za plecami. Opowiadała swoim koleżankom o tym, jak to pogrążyłam się przed całym jury i przyjaciółmi. Cała szkoła już o tym wiedziała! Wytykali mnie palcami i mówili: ,,Patrzcie! Niezdara idzie!" Czułam się okropnie. Na szczęście Dani mi powiedziała, że mam się nimi w ogóle nie przejmować.
    Po lekcjach Lou pomagał mi dojść na przystanek. Miałam jechać dziś autobusem (on zresztą też). Gdy doszliśmy już na przystanek, zaczęliśmy ze sobą rozmawiać pomimo zakazu mamy. W końcu stałam się bardziej towarzyska i aż mnie ciągnęło do ludzi, szczególnie do Louisa.
-Ta....dwójka z kartkówki! Mama będzie zadowolona.-powiedziałam z ironią.
-Ja nie lepszy. Ehhh cały czas zdobywam tylko dwójki i jedynki no, nie licząc wf. Z niego mam praktycznie same szóstki. Jednak 6-klasę ledwo zaliczyłem.-rzekł Lou.
-AAAAAAUUUUĆ!!-krzyknęłam.
    Niechcący uderzyłam się chorą nogą o słup. Zawyłam tak mocno, jakby mnie obdzierali ze skóry! Usiadłam na ławce, a Lou uklęknął i chciał położyć już moją nogę na ławkę, gdy nie spodziewanie podjechała autem moja mama. Zauważyła, że Lou dotyka mojej stopy. Ahhh moi rodzice zawsze muszą znaleźć się w nieodpowiedniej chwili. Mama podeszła do Louisa i powiedziała:
-Panie Tomlinsonie, czy nie wyraziłam się jasno?! Nie wolno Ci przebywać sam na sam z moją córką!
-Ahhh....mamo ja cię bardzo proszę! Wyluzuj trochę!On jest bardzo miły i pomocny. Właśnie pomagał mi położyć nogę na ławkę, ponieważ uderzyłam się nią bardzo mocno o słup. On jest dobrym człowiekiem, szczerym i lojalnym. Można mu zaufać. Bardzo ciebie prosimy, daj nam szansę! Nie wiem o co ci chodzi. Przecież dobrze się uczę! Więc nie mam pojęcia, za co mnie tak surowo każesz!
-Pani Calder, Eleanor ma rację. Chodzi o to, że bardzo jej kocham i mówię pani szczerze, że nigdy bym jej nie skrzywdził. Nigdy nikogo tak nie kochałem i wątpię, by taka miłość kiedyś jeszcze u mnie zaistniała.
   Zrobiliśmy obydwoje smutne miny. Mama zamyślała się. Nie wiedziała co powiedzieć: czy pozwolić nam spotykać się, czy może nas rozdzielić? Byłam bliska płaczu. Nie wytrzymałabym rozstanie z Louisem. Każdy mówił, że z nas taka ładna para. A tu wszystko nagle legło w gruzach. Czekaliśmy bardzo długo na decyzję mojej mamy.
-Yhhhh (westchnęła)....no  dobrze. Możecie się spotykać. Tylko niech nie przyjdzie wam żaden głupi pomysł do głowy! Eleanor, nie pozwalałam wam się spotykać, ponieważ uważałam, że jesteście jeszcze za młodzi na miłość. No ale no cóż. Nie będę stawała wam na drodze do szczęścia.
-Oh dzięki mamo! Bardzo bardzo dziekuję.
   

niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 17.
    Badania wykazały, że mam złamaną nogę i rękę. Doktor powiedział, że nie będę mogła chodzić do szkoły przez miesiąc. bardzo się cieszyłam, że Lou i reszta odwiedzali mnie dosyć często. On był taki kochany! Rodzice też mnie często odwiedzali-praktycznie raz dziennie ale to wystarczyło. Gdy pewnego dnia Lou sam przyszedł do mnie, nie wiedziałam o czym mamy gadać. Siedzieliśmy cicho, jakbyśmy się siebie wstydzili. W ciągu tej ciszy, Lou wpatrywał się we mnie.
-Co?-spytałam się go.
-Ahhh... ( zaśmiał i ocknął się) nic... po prostu...ahhh... jesteś taka piękna!
    uśmiechnęłam się do niego, ale nic mu na to nie odpowiedziałam, ponieważ dostałam od rodziców smsa: ,,Wyjeżdżamy kochanie! Za około 15 minut będziemy!".
-Lou, za 15 minut będziesz  musiał już iść. Przyjadą tu moi rodzice. Nie wiedzą, że chodzimy. Jak zobaczą nas samych razem to nie wiem co sobie pomyślą. Są bardzo nadopiekuńczy i nie pozwalają mi mieć chłopaka aż do 15-stki!
-Ahhh....szkoda. Myślałem, że spędzimy razem trochę więcej czasu. No dobrze. Tylko wiedz, że bardzo cię kocham. Nigdy ciebie nie opuszczę...-rzekł Lou
    Louisa wargi przysunęły się do moich. Zaczęliśmy się całować. Trwało to bardzo długo. Niestety, przerwali nam moi rodzice. Weszli do sali i stali jak wryci. Patrzyli się na nas. W końcu Lou rzekł:
-Przepraszam...eee...muszę już iść.
-Chwila, chwila chłopcze.-rzekł mój tata i zatrzymał Lou odpychając jego ramię.-Co robiłeś z moją córką?!
-Yyyy...eee..nic.-zająknął się Lou.
-Jak to nic?! Widzieliśmy jak ... całowaliście się!- z trudem powiedział tata.
-No dobrze. Mamo, tato, to jest Louis.-powiedziałam.
-Wiem, że to jest Louis, Louis Tomlinson tak? A może coś więcej mi powiesz?!-spytała się mama.
-No...to jest mój chłopak.-szepnęłam.
-Chłopak?! Eleanor, doskonale wiesz, że...-nie dokończyła mama.
-Tak, wiem wiem-żadnych chłopaków aż do 15-stki.- westchnęłam.
-A więc czemuż nie stosujesz się do naszej umowy? Eleanor, ufaliśmy ci, a ty nas zawiodłaś. Macie zakaz spotykania się ze sobą, aż Eleanor nie ukończy 15 lat!!!-krzyknęła mama.
-Ależ...yhhh....proszę panią! Ja bardzo kocham Eleanor i nigdy nie zrobiłbym jej krzywdy! Proszę, niech pani tego nie robi...-błagał Lou.
-Niestety Louisie, nie cofnę tego zakazu. za bardzo jestem na moją córkę zła, żeby to zrobić.
    Lou popatrzył się na mnie smutnym wzrokiem. Chwilę później powiedział:
-Skoro tak, to będę czekał na ciebie.-zwrócił się do mnie i skierował się do drzwi.
   Rodzice mało ze mną rozmawiali przez ostatnie dwa tygodnie pobytu w szpitalu. Byli obrażeni. Miałam wyjść jutro ze szpitala. Jednak lekarz zadecydował, żebym została jeszcze miesiąc w domu. Gdy już pójdę do szkoły, rękę będę miała sprawną, za to nogę jeszcze nie. Będę musiała niestety chodzić o kulach...
    Na szczęście Lou nie obraził się na mnie z powodu rodziców. Codziennie wysyłał mi minimum po 5 smsów. Pisał, że nadal mnie kocha i że mam się nie przejmować rodzicami. hah, łatwo mu mówić- nie wie, jacy są moi rodzice.
    Minął dzień. Dziś miałam wyjść ze szpitala, więc udałam się z rodzicami do domu. Stosunki między nami trochę się polepszyły. Więcej ze mną rozmawiali i nawet śmiali się z moich opowiadań dotyczących szkoły.
    Gdy pierwszy raz po miesiącu poszłam do szkoły był 31.12. Niestety urodziny Louisa nie mogłam spędzić wraz z nim, ponieważ mieliśmy ciągle obowiązujący nas zakaz. W Wigilię wysłałam mu pełno smsów z życzeniami urodzinowymi i z pełno serduszek.
    W szkole bardzo dużo Lou mi pomagał w sprawach takich jak: noszenie torby, zejście ze schodów itp. Nie robił tego, ponieważ mu kazałam. Sam zaproponował, że mi pomoże. Robił to z miłości! Byłąm bardzo przekonana, że mnie kocha!

_________________________________________________________________________________

Podobało się??? Na wasze życzenie postanowiłam zrobić dłuższy :). Proszę skomentujcie-to bardzo dla mnie ważne.


sobota, 22 lutego 2014

Nie wiem o co chodzi, ale wy sie wstydzicie mnie poprosic o imagina czy nie chcecie???? o cos mi tu nie gra!
   Rozdział 16
     Minęły cztery dni. Gdy byłam już w uczelni, zobaczyłam na gazetce szkolnej pewną informację:

Chcesz zabłysnąć w świecie mody?
Interesuje cię prezentowanie pięknych kreacji na wybiegu? Jeżeli tak, przyjdź 30.10 do auli szkoły. Odbędą się tam zajęcia dla przyszłych modelek :).

Zaprasza
Dyrektor Szkoły


    Bardzo się ucieszyłam, gdy to przeczytałam. Od zawsze marzyłam o zostaniu modelką. Wreszcie nadarzyła się taka okazja!
-Oh, te zajęcia są już jutro!-pomyślałam.
    Nazajutrz rano byłam taka podniecona faktem, że pójdę na zajęcia dla modelek, że nie mogłam nic spokojnie zjeść. Po lekcjach poszłam na nie. Na pierwszej lekcji miał odbyć się casting. Przede mną w kolejce stało osiem dziewczyn. na każdą przeznaczono ok. 5 minut. Jury zadawało pytania typu: Skąd jesteś? Ile masz lat? itp. Bardzo się stresowałam, ponieważ specjalnie założyłam buty z dosyć dużym obcasem. Bałam się, że się potknę ( często zahaczałam się o zabawki Christiny będąc w tych butach udając, że jestem wybiegu).
    Na wybieg weszła jakaś dziewczyna z rudymi włosami. Miałam być za nią. Gdy schodziła ze sceny, w tym momencie Lou, Zayn, Liam, Niall, Harry, Perrie, Danielle i Lily. Instruktor nie zwrócił im uwagi, ponieważ można było zaprosić znajomych (jako publikę), czego nie chciałam zrobić, ponieważ bardzo się wstydziłam. Teraz stresowałam się już na maksa. Nie miałam pojęcia, skąd dowiedzieli się o moim uczęszczaniu na te zajęcia! Gdy owa dziewczyna zeszłą ze sceny, na wybieg weszłam ja. Szłam i szłam, a na końcu sceny leżała niezauważona przeze mnie szmatka. Lou i reszta byli w pierwszym rzędzie pod sceną. Potknęłam się o chustkę i wpadłam na Louisa! Spojrzałam mu prosto w oczy i spytałam:
-Skąd wiesz o moich zajęciach?!
-Taylor mi powiedziała. Widziała cię, jak zapisujesz się na nie.
-To pewnie ona mnie tak urządziła!
    I miałam rację. Lecz nie o to teraz się martwiłam. Strzyknęła mi coś w ręce i noga mnie mocno zabolała. Nauczyciel zabrał mnie do szpitala i czym prędzej powiadomiono o tym moich rodziców.

________________________________________________________________________________

I jak się podobało? Wiem, cienki-nie miałam pomysłu. Nadal możecie dawać życzenia na oddzielne imaginy!

    
   




środa, 19 lutego 2014

Rozdział 15.
-To nie tak jak myślisz!- usprawiedliwiał się Harry- nie wiem, co we mnie wstąpiło! Po prostu również się zakochałem. Pogubiłem się...
-Ty chcesz mi wcisnąć taki kit?! Dla twojej wiedzy nie urodziłem się wczoraj! Znamy się od trzech lat i nagle zazdrość?! To nie w porządku, Harry. Nigdy ci coś takiego nie zrobiłem! Nie wiem, jak mogłeś...
-Na prawdę, przepraszam cię Lou. Na prawdę...
    Harry złapał się energicznie za głowę. Parę sekund staliśmy w ciszy, a potem Harry przytulił mnie po męsku na przeprosiny. Mimo złości, przebaczyłem mu.

 ***POWRÓT DO NORMALNOŚCI***
    Następnego dnia nikomu nie  powiedziałam, co się stało zeszłego wieczoru. Zresztą, nikt nie wiedział, że miałam mieć randkę z Louisem. Jednak tamtego wieczoru poczułam się taka kochana, gdy Lou był zły na Hazzę i chciał mu dokopać. Bardzo mi tym zaimponował.
    Na końcu dnia w szkole Harry przeprosił mnie  osobiście. Widać było, że żałował tego, co próbował mi zrobić. Wybaczyłam mu.- w końcu nie należałam do tego typu ludzi, którzy potrafią być obrażeni na cały świat przez wieczność.
    Po tygodniu ( był to 25 października) Niall zdecydował się w końcu przedstawić nam swoją dziewczynę.
-Hejka...eee sorry, że w ostatnie dni nie przebywałem z wami. Byłem trochę zajęty Lily... Chciałbym przedstawić ją naszej paczce.
    Koło niego stałą owa dziewczyna. Uśmiechała się do nas serdecznie. Myślę, że pasowała do naszej paczki.
-Mówiąc trochę skłamałeś. Aż przez ponad miesiąc z nami nie spędzałeś nawet 5 minut! W pewnej chwili, gdy już nie mieliśmy nadziei, że do nas wrócisz, myśleliśmy, że o nas zapomniałeś... Ahh, witaj Lily-powiedział Liam.
-No coś ty! O was zapomnieć? Nigdy bym o was nie zapomniał! Nie mówię tylko o chłopakach. El, na początku wyglądałaś mi na zwykłą kujonkę, ale pozory mylą. Naprawdę, pasujesz do nas.-rzekł Niall.
    Wtedy czułam się jak w siódmym niebie! Nigdy nie zyskałam aż tylu przyjaciół ( dokładnie 8, ponieważ śmiała, jak dotychczas.myślę, że z Lily też się zaprzyjaźnię)! Przez nich zmieniłam się- wreszcie otworzyłam się, nie byłam już taka nieśmiała jak dotychczas. Kumple Louisa polubili mnie, a to najważniejsze, by nasz związek przetrwał na wieki wieków. Amen.

I co?? Jak wam się podobało??? Wiem, końcówka nie dopracowana, ale według mnie reszta może być :*. Proszę, skomentujcie to :* !
   
Drogie Directionerki!!!

    Chciałabym wyjaśnić pewną sprawę, apelując do was. Otóż wczoraj spotkałam się z przykrym incydentem-ES i LS zaczęły się kłócić o to, czy LS is real i czy Lou kocha Eleanor. To żałosne! Ja jestem LS i ES, ale nie planuję im przyszłości, jaka ma być według mnie ( chodzi mi o to, że nie mówię, iż Larry istnieje, ponieważ to wygląda tak, jakbyście oceniały ich jako gejów!!!)!!! Wiem, że Lou nie okazuje aż tak publicznie, co czuje do Elki. Ale postawcie się na ich miejscu-chciałybyście, jakby ktoś wyzywał was od jakiegoś imienia, które ma połączenie z tobą i z waszą najlepszą koleżanką?! Wątpię w to. Czasami dziewczyny w gimnazjum, gdy przyjdą do szkoły, całują się w policzek na powitanie-i co? I żadnej afery wtedy NIE MA! A jak chłopak przypadkowo będzie miał rękę na wysokości ,,kolegi" swojego przyjaciela ( wszyscy chyba wiemy co to jest ten ,,kolega", nie?), to już od razu wychodzą komentarze do tego zdjęcia: ,,LS istnieje! Jej jak się cieszę!!!! :*" to wybucha wielka afera. Przystopujcie trochę, Directionerki, ponieważ zaczynamy się ze sobą nawzajem kłócić, jak z Belieberkami!!!!

Mam nadzieję, że nikt się na mnie nie obraził.

P.S. Jak chcecie to mogę na wasze  życzenie zrobić np: imagin z Harrym 18+, ale wtedy by one nie dotyczyły naszych rozdziałów. Były by zupełnie o czymś innym.

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 14.
    Weszliśmy do budynku. Na korytarzu zamieszczone były dwie tabliczki: Kobiety, Mężczyźni. Harry pociągnął mnie za rękę i chciał zaprowadzić mnie do toalety dla mężczyzn, gdy nagle powiedziałam.
-Wybij sobie to z głowy, ja tam nie wejdę!
-Chcesz odszukać Lou? Jak tak, to wejdziesz!
    Uległam mu i weszliśmy do WC dla mężczyzn. Otworzył pierwszą z brzegu kabinę i zaprowadził mnie do niej.
-Harry, przecież tu nie ma Louisa!
-Wiem. Słuchaj, kocham cię, nie mogę o tobie zapomnieć i oderwać od ciebie oczu.
    Zaniemówiłam. Przysunął się do mnie i pogłaskał moje włosy. Przez chwilę patrzył się na mnie.
-Ale ja nie chcę. Nie chcę ciebie i nie kocham cię. Zależy mi tylko na Lou-powiedziałam.
-Wiem, że jestem jego przyjacielem, ale to nie zmienia faktu, że mogę z tobą chodzić. Widzisz, drań nie przyszedł-olał cię. Takiego chcesz mieć chłopaka?
-Na pewno jest lepszy od ciebie.-rzekłam.
- W seksie? Nie, na pewno nie.
-Ty znajdziesz sobie dziewczynę, chwilę się nią pobawisz i już lecisz do innej. Zaraz... ty coś wiesz! Gadaj, co zrobiłeś Lou!
-Słuchaj, ja to uczyniłem tylko dlatego, bo chce ciebie!
-Co z nim zrobiłeś?!-warknęłam.
-Biedny, leży sobie w śmieciach.
   Olśniło mnie! To Lou był w tym śmietniku! To Lou wołał o pomoc! A ja głupia mu nie pomogłam!
    Nagle Styles zaczął się do mnie przysuwać. Pocałował mnie-znowu. Potem złapał mnie jedną ręką za pośladek, a drugą za pierś.
-Oh, nie! Tego już za wiele!-oburzyłam się.
    Wybiegłam z budynku. W czasie ucieczki do domu podeszłam do śmietnika, z którego nadal ktoś błagał o pomoc. Otworzyłam śmietniki i..... miałam rację!!! Lou w nim był przywiązany do rączki pojemnika.
-Lou?! Jak tu się znalazłeś?!
-Harry mnie tak załatwił. Powiedział, że idzie się z tobą spotkać.
-Tak, spotkał się. Lou, on jest chyba chory psychicznie! Nie dociera do niego, że go nie kocham! I jeszcze na dodatek próbował mnie zgwałcić!
-Co?! O mój Boże! Gdzie się spotkaliście?-spytał się.
    Widać było, że się o mnie martwił. Był zły na Harrego, bardzo zły.
-W pobliskim WC.
-Okey. Ja już mu pokażę! Niech nie tyka się mojej dziewczyny! Pożałuje tego!!!
-Lou, czekaj, nie! Nie rób nic, czego potem będziesz żałował!
-Eleanor, idź do domu! Ja już się z nim rozprawię!
    Posłuchałam go. Otarłam z policzków swoje gorzkie łzy i poszłam do domu.

***OCZAMI LOU***
    Wszedłem do toalety dla mężczyzn. W moim ciele panowała tylko złość. Jak on mógł mi, swojemu przyjacielowi?! Kochałem bardzo El i nigdy bym sobie nie wybaczył, gdyby stało jej się coś złego. Ujrzałem Hazze i rzekłem:
-Stary, co ty wyprawiasz?! Najpierw podrywasz moją dziewczynę, a potem chcesz ją zgwałcić??!

Ciąg dalszy tej przecudownej kłótni wstawię jutro lub pojutrze.

I jak wam się podobało??? Czytasz=komentujesz
_________________________________________________________________________________

Nie wiedziałam, że wyjdzie z tego taki kryminał hahhahaha :*
Rozdział 13.
    Minął miesiąc. Niall nadal nie zdecydował się przedstawić naszej paczce swojej dziewczyny. Ciągle się za nią uganiał. Z nami rzadko co rozmawiał. Lou pomyślał, że już o nas zapomniał.
    Za to Dani nadal chodziła z Liamem, a ja nadal z Louisem. My, pomimo tego, że mamy swoją drugą połówkę, jakoś możemy utrzymać się w naszej grupie., ale Niall nie.
Niedawno Lou zaprosił mnie na randkę do knajpki, która znajdowała się blisko ulicy, na której mieszkamy. Nazywała się Nandos. Okazało się, że ja i Lou mieszkamy przy tej samej ulicy. Możliwe, że się nie widzieliśmy nigdy na osiedlu, ponieważ wprowadziłam się do tego miasta dopiero w sierpniu, a mnie do szkoły podwozili rodzice. Lou jeździł za to autobusem.
    Mieliśmy się spotkać w owej restauracji. Niestety, Lou spóźniał się. Była już 17.30, a umówiliśmy się o 17.00. Nagle ktoś otworzył drzwi. Już myślałam, że to Lou, ale przed drzwiami stał Styles. Uśmiechał się do mnie. Odwzajemniłam mu się tym samym gestem.
    Podszedł do mnie i powiedział:
-Wiem, gdzie jest Lou. Chodź, pokażę ci.
    Więc poszłam. Szliśmy długą alejką i nagle na skrzyżowaniu skręciliśmy w prawo. Stał tam wielki kosz na śmieci. Był ktoś w nim, ponieważ dochodziły z niego odgłosy typu: Pomocy! Chciałam mu pomóc, ale Harry pociągnął mnie za rękę i skręciliśmy w lewo. Szliśmy na wprost budynku, na którym było napisane: WC.

Ciąg dalszy nastąpi :)))))) :*

I jak wam się podobało? Czytasz-komentujesz!!!!!!

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 12.
    W następnym dniu w szkole już nie było tak, jak dwa dni wcześniej. Rozejm z Louisem sprawił, że czułam się w jego towarzystwie sobą. Ciągle się przytulaliśmy i chodziliśmy za ręce. Niektórzy nas obgadywali, ale tym się nie przejmowaliśmy.
   Na pierwszej lekcji następnego dnia (17-tego października) pani ogłosiła nam coś ważnego.
-Dzień dobry uczniowie! Dzisiejsza lekcja będzie inna niż zwykle. - powiedziała wychowawczyni- Do waszej klasy dołączy nowa uczennica. Nazywa się ona Lily Green. Powitajcie ją gorąco i serdecznie. Mam nadzieję, że będzie się czuła znakomicie w tej klasie.
    Za panią Richardson ( tak się nazywała nasza wychowawczyni) stałą zielonooka dziewczyna o blond włosach splecionych w warkocza. Była bardzo ładna i sympatyczna. Miała na oko 160 centymetrów.

***OCZAMI NIALLA***
    Za panią Richardson stała piękna o blond włosach dziewczyna. Jej włosy były splecione w pięknego, luźnego warkocza. Miała duże, zielone oczy ( moje ulubione ahhhhh), a z jednego z nich padał błysk. Gdy na nią patrzyłem, coś mi mówiło, że to ta, na którą czekałem. Spojrzała się na mnie i nie mogliśmy oderwać od siebie oczu. Usiadła w ławce na końcu klasy i wyjęła swoje książki.
    Przez resztę lekcji pani tłumaczyła nam coś o jakichś roślinach, ale niestety zbytnio jej nie słuchałem, ponieważ patrzyłem się ciągle na Lily, która siedziała w trzecim rzędzie. Czasem i jej wzrok padał na mnie.

***WRACAMY DO NORMALNOŚCI***
    Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę, wszyscy wybiegli z klasy w pośpiechu. Gdy byłam już na korytarzu, widziałam jak Niall rozmawia z ,,nową".
-Oh, będzie z tego pewnie następna para klasowa-pomyślałam.
     Nie myliłam się. Już po trzech dniach zaczęli ze sobą chodzić. Nie wiem jaka była Lily, ponieważ Niall nic o niej nam nic nie mówił. Wiele razy chciałam do niej podejść i trochę ją poznać, ale zawsze była w  towarzystwie Nialla, a nie chciałam im przeszkadzać.
-Ona niedługo zabierze nam tego naszego Nialla na dobre-powiedział Liam.
-Spokojnie. Niech się nacieszą sobą. Zobaczymy, co będzie później. -powiedziałam.
    Oswoiłam się już z naszym gronem przyjaciół(Lou,  Harrego,  Zayna, Perrie, Dani no i Nialla). Ci ludzie zmienili mnie z nieśmiałej osoby na człowieka bardzo towarzyskiego i z dystansem do siebie. Bardzo się cieszyłam, że trafiłam do takiej szkoły.


Podobało się??? Czytasz-komentujesz!


niedziela, 16 lutego 2014

Macie jakies pomysly na nastepny rozdzial? Jak tak to napiszcie w kom. Macie czas do wtorku do 13. W takim bądź razie następny rozdział wstawię we wtorek lub w srode. Czekam na wasze propozycje! :*

W roku szkolnym nie będę tak często jak we ferie dodawała nowych rozdziałów. Moze sie zdazyc, ze nawet dodam tylko 3 rozdzialy na tydzien. Dzis juz nie dodam nastepnego, ale za to jutro moze bedzie.

Rozdział 11.
    Minął tydzień. W tym czasie nie działo się nic ciekawego. Dani często robiła sobie próby-solidnie przygotowywała się do tego występu. A Louis? Louis nadal nie odzywał się do mnie. Gdy byłam w jego towarzystwie czułam się przez to bardzo niekomfortowo...
    Przez następne trzy tygodnie Tommo zachowywał się tak samo-był przygnębiony, smutny i brażony. Często nie wiedział co się dzieje. Wyglądał, jakby był zamknięty w sobie. Nikomu nie chciał powiedzieć co jest grane-wszyscy widzieli, że zachowuje się dziwnie. Tylko ja wiedziałam, dlaczego taki był. Wiele razy próbowałam go przeprosić, ale on się do mnie nie odzywał:
-Lou, to nic nie znaczyło! To Harry mnie pocałował, nie ja! Ja również byłam w szoku! Nic do niego nie czuję! Proszę, wybacz mi!
    Po tych słowach Lou tylko popatrzył na mnie ze swoją smutną minką i odszedł.
    Dziś miał się odbyć długo wyczekiwany przez Danielle konkurs. Przyjaciółka miała zatańczyć układ jazzowy. Pomyślałam, że to na nią zagłosuję. W końcu ładnie tańczyła i była moją przyjaciółką.
    ,,Talent Show" wreszcie się rozpoczął. Wszystkim uczniom, którzy nie brali udziału w konkursie, rozdano kartki do głosowania. Na początku wystąpiło parę uczniów, którzy śpiewali ( w tym była też Taylor Swift). Zaraz po nich wystąpiła Danielle. Tańczyła przepięknie! Już miałam na kartce napisać jej imię i nazwisko, gdy nagle wszedł na scenę ostatni uczestnik. Był to Lou. Postanowiłam, że posłucham co zaśpiewa i wtedy zadecyduję, kogo wybiorę.
    Lou śpiewał piosenkę The Fray pt. ,,Look after to you". Tak jak mówiła Perrie-śpiewał ślicznie. Pomimo jego cienkiego głosiku piosenka była wprost idealna! Gdy ją śpiewał, patrzył się na mnie. W czasie śpiewania grał też na gitarze. Piosenka była znakomita, jej przesłanie również. W pewnej chwili łzy zaczęły napływać mi do oczu ( byłam bardzo wrażliwą osobą). Szybko bez zastanowienia napisałam na kartce: Louis Tomlinson.  Nad literką ,,i" w jego imieniu spoczęła moja łza...

***OCZAMI LOU***

Minutę przed występem...

-Dasz radę stary.-pocieszył mnie Niall.
-Mam nadzieję. trzymajcie za mnie kciuki!
    Wszedłem na scenę i zacząłem śpiewać, a przy tym grać na gitarze. Ciągle patrzyłem się na Eleanor. Myślałem tylko o niej. Byłą taka piękna tego dnia, że  ie mogłem oderwać od niej oczu.
    Gdy zakończył się już konkurs, podszedłem do niej. Byliśmy na szkolnym korytarzu. Staliśmy wpatrzeni w siebie nic nie mówiąc. Po paru sekundach powiedziałem:
-Przepraszam,zachowywałem się głupio. Oczywiście, że ci wierzę. Wiem, że nie kłamałaś-po prostu to czuję. Ale nie tylko to wiem. Wiem jeszcze, że Cię kocham, że nigdy nie zakochałem się aż tak, że  nigdy nie czułem tylu motylków w brzuchu, gdy na ciebie patrzę. Eleanor, kocham Cię.
    Czułem, że muszę coś zrobić. Po chwili przysunęliśmy swoje wargi do siebie. To był najdłuższy pocałunek w moim życiu. Byłem bardzo szczęśliwy, że mam taką osobę ku swojemu boku jak El.

Podobało się??? Pamiętaj: czytasz-komentujesz!

Rozdział 10.
    Gdy obudziłam się rano, miałam wrażenie, że wszystko co stało się wczoraj było tylko snem.Była niedziela, z nadzieją, że nic takiego między mną, a Harrym nie zaszło, postanowiłam spędzić ją jak najlepiej. Niestety, wszystko zepsuł sms od Perrie : ,, Jezu, Eleanor, naprawdę?!  Całowałaś się z Harrym Stylesem-największym ciachem w naszej szkole?! Farciara!!! :*"". Nic jej na to nie odpisałam. Okazało się, że mój ,,sen" był marną rzeczywistością. Po chwili dostałam drugiego smsa od Dani: ,,Ja i Liam chodzimy! Gdy byłaś w toalecie okazało się, że mamy ze sobą wile wspólnego! Cały czas flirtowaliśmy. Było znakomicie! P.S. Hazza napisał mi, że się całowaliście (WTF???!). Powiedział, że był taki podniecony, że rozgadał to całej szkole! ". Gdy przeczytałam tą wiadomość nie wierzyłam własnym oczom! Hah, ten typek najpierw się ze mną liże, a potem rozgaduje to całej szkole! Co za gość!
    Niedziela była spędzona marnie- prawie całą przebyłam na uczeniu się do sprawdzianu z polaka.
    Za to w poniedziałek, gdy byłam już w szkole, podeszłam do Harrego, dałam mu z liścia w policzek i powiedziałam:
-Jak śmiesz wszystkim rozpowiadać o tym, co zaszło między nami wczoraj! Myślałam, że jesteś inny!Nie kocham Cię- zrozum to! Może jeszcze napisałeś to na Twitterze, co?
   Harry bardzo dziwną minę-odkryłam po niej, że to zrobił. Miałam  łzy w oczach. Odeszłam w stronę sali. Louis przez cały dzień unikał mnie. Musiał być bardzo na mnie obrażony.. Gdy Perrie lub Danielle wspomniały mu coś o mnie, szybko zmieniał temat. Zachowywał się dziwnie, jakby ciągle myślał o niebieskich migdałach.
    Na trzeciej przerwie podbiegł do nas Zayn. Powiedział, że na szkolnej gazetce jest ulotka, iż 15 października ( za miesiąc) odbędzie się konkurs pt. ,,Talent Show". Dani powiedziała, że na pewno się do niego zgłosi.
   

I jak się wam podobało??? Pamiętajcie: czytasz=komentujesz!

   

sobota, 15 lutego 2014

Moj blog o simsach: http://ts3elizalou4.blogspot.com/      FB :https://www.facebook.com/elizamalecka?ref=tn_tnmn    TS3 Spolecznosc:http://mypage.thesims3.com/mypage/elizalou4   Ask.fm:http://ask.fm/elizalou4
Rozdział 9.
    Mama zawiozła mnie na imprezę. Gdy wychodziłam z samochodu, rzekła:
-Tylko nie szalejcie aż tak. Mam nadzieję, że gdy przyjadę, kręgielnia będzie stała na swoim miejscu. Baw się dobrze. Przyjadę po ciebie o 17.00.
-Dobrze mamo! Pa!
    Weszłam do kręgielni. Wszyscy już yli prócz Zayna i Nialla. Po chwili zobaczyłam Zayna, który pchał Nialla. Miał on zawiązane oczy bandaną. Między sofami znajdował się stolik, na którym stał tort. Zayn zdjął Niallowi chustę z oczu i wszyscy krzyknęli:
-NIESPODZIANKA!!!
- Oh kochani jesteście!- powiedział Niall z tym swoim irlandzkim akcentem- Jak miło, że pamiętaliście!
     Zaczął kroić tort i każdemu dał po kawałku. Gdy go jadłam, czułam, że Harry ciągle się na mnie patrzy. Kiedy ja zwróciłam swój wzrok na niego, jego oczy nagle skierowały się w inną stronę. Po paru minutach zaczęliśmy grać w kręgle. Harry ciągle spoglądał na mnie. Pierwszy rzucał kulą Louis-ził 10/10 (hardcore). Później byłam ja-niestety zbiłam tylko 5/10. Minęło kilka kolejek. Czując się niekomfortowo ( Harry ciągle się na mnie patrzył) poszłam do łazienki. Byłą już 16.00. Łazienka znajdowała się dość daleko-trzeba było wyjść z kręgielni i wejść do centrum handlowego. Gdy weszłam do hollu, który prowadził do łazienki damskiej i męskiej, poczułam, że ktoś mnie  śledzi. Obejrzałam się za siebie i ujrzałam Harrego. Nie wiedziałam co się dzieje. Przyspieszyłam kroku i przybliżyłam się do ściany. Ten holl był bardzo długi. Nagle Harry pobiegł z mną, dotknął mojego ramienia i odwrócił mnie tyłem do ściany. Powiedział w pośpiechu:
-Słuchaj, to ja pisałem do ciebie te smsy. To ja jestem tym sekretnym wielbicielem. Kocham cię! Daj mi szansę!
    Byłą w szoku-zatkało mnie. Jego wargi szybko przysunęły się do moich. Zaczął mnie całować. To było znakomite! Trwało to ok. 10 sekund. Nagle zza rogu wyłonił się Louis. Gdy nas zobaczył całujących się, znieruchomiał. Zobaczyłam go, więc odsunęłam od siebie Harrego. Widać było, że Louis był zazdrosny. Pobiegłam za nim, ale on już poszedł do kręgielni. Przez resztę gry nie zerkałam ani na Harrego, ani na Louisa. Pomimo tego pierwszego pocałunku dzień nie był udanym. Bałam się, że Louis. nie da mi szansy! Mama po mnie przyjechała i wróciłam do domu.
Rozdział 8.
    Gdy rano się obudziłam ucieszyłam się bardzo, że jest już sobota. Ale ciągle coś mnie nękało. Coś mi mówiło mi, że czegoś zapomniałam. Nagle zadzwoniła Dani.Odebrałam, a ona rzekła:
-No cześć! Jak tam przygotowania do impry? Prezent kupiony?
    Właśnie uświadomiłam sobie o czym zapomniałam! Jak mogłam zapomnieć o prezencie!
-Słuchaj Dani, zapomniałam kupić dla Nialla prezentu. Co on lubi?
-Ni wiesz, Nial bardzo lubi zespół The Script. Ja kupiłam mu jego ulubione perfumy, Chanel Blue. Kup mu np: płytę zespołu The Script i będzie okey.
-Dzięki Dani! Do zobaczenia!
    O 12.00 w południe ubrałam się ( lubiłam długo spać) i powiadomiłam mamę, że muszę iść do sklepu kupić koledze prezent na dzisiejsze urodziny.
-Czekaj.- kazała mi mama- Masz 50 zł na ten podarunek. Myślałam, że już dawno coś mu kupiłaś.
     Bez odpowiedzi wybiegłam z domu. poszłam do najbliższego sklepu muzycznego. Na szczęście pani sprzedawczyni miała ostatnią płytę tego zespołu. Wróciłam do domu i zaczęłam szykować się na imprezę.

Następny rozdział pojawi się dzisiaj lub jutro!
Rozdział 7.
    Pomyślałam, że to Zayn może być tym sekretnym wielbicielem. Przecież tylko z nim rozmwawiałam w tym dniu.
    Dwa dni później dostałam następną wiadomość. Ten człowiek nie dawał mi spokoju! Kilka dni przedtem poprosiłam Perrie, by zapytała się Zayna, czy to on wysyła te nurtujące mnie smsy. Powiedział jej, że to na pewno nie on je pisał. Straciłam wszelkie nadzieje, że odkryję, kto jest tym sekretnym wielbicielem. Pomyślałam, że na szczęście jutro będę się świetnie bawić na urodzinach Nialla.
    Dziś mieliśmy skrócone lekcje. Po szkole zostałam z Perrie dłużej. Dani nie mogła z nami spędzić czasu, ponieważ miała zajęcia taneczne.
- Perrie...yyy...jaki jest Louis???- spytałam się jej. Chodziła z nim do szkoły przez trzy lata i przyjaźniła się z nim i jego paczką, więc na pewno wiedziała jaki jest.
-Hmmm... według mnie jest bardzo zabawny. Zawsze potrafi mnie rozśmieszyć. Lubi flirtować z dziewczynami. Kiedyś próbował poderwać mnie, ale powiedziałam mu, że kocham Zayna. jest bardzo rodzinny. Ma cztery młodsze siostry i niedługo będzie miał jeszcze bliźniaków: brata i siostrę. Świetnie sopbie radzi z bobasami. Daje bardzo dobre rady. Jest wielkim bałaganiarzem! Wiem też, że bardzo dobrze gra jako aktor i ładnie śpiewa. Danielle mi mówiła, że kiedyś podsłuchała, jak śpiewał w parku pod drzewem piosenkę zespołu The Fray ,,Look after to you". Ponoć ma melancholijny głos. A co?
-Aaaa.....eeeee...nic.
-Powiedz prawdę. Przecież widać, że coś się dzieje. No mi chyba możesz wszystko powiedzieć, nie?
    Wiedziałam, że Perrie lepiej nie okłamywać. Zebrałam się na odwagę i rzekłam:
-No, myślę, że się...w nim... ZAKOCHAŁAM!
    Perrie zaniemówiła. Wpatrywała się we mnie przez pare sekund. W końcu powiedziała:
-Nie no, naprawdę?! WOW! No, jutro jest impra Nialla- będziesz miała szanse go poderwać! Ja już muszę lecieć! Pa!
    I obie poszłyśmy w swoje strony.

piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 6.
  
    Po tym ciężkim dniu poszłam do domu. Bardzo się cieszyłam, że Dani i Perrie już się pogodziły. Odrobiłam lekcje, a potem zaczęłam czytać książkę. Nagle dostałam niespodziewanego sms od jakiegoś nieznanego numeru. Ten ktoś napisał: ,, Jesteś ładna. Chciałbym się z Tobą bliżej poznać!". Byłąm w szoku. Nikt jeszcze nie powiedział mi coś takiego! Odpisałam mu: ,, Nie znam Cię. Nie wiem w ogóle jak wyglądasz". Po chwili przyszedł następny sms :,, Spotkaliśmy się już kiedyś, widziałaś mnie już. Chodzimy do tej samej klasy. Kocham Cię...". Na tą wiadomość nic nie odpisałam. Bałam się, że to jakiś zboczeniec, czy coś w tym stylu. Cały czas nękało mnie pytanie, jak ten ktoś zdobył mój numer telefonu...
    Byłą 21.10 i bardzo chciało mi się spać. Zrobiłam sobie kolację ( rodzice jeszcze o tej porze zwykle byli w pracy) i poszłam do łóżka.
    Gdy wstałam spojrzałam na komórkę. Dostałam kilka smsów typu : ,, Kocham Cię...". Miałąm już tego dosyć. Liczyłam, że dowiem się w szkole, kto mi wysyła takie wiadomości. Wyszykowałam się i poszłąm do szkoły.
    Przed pierwszą lekcją opowiedziałam o wszystkim Danielle i Perrie. Żadna z nich nie miała w telefonie tego numeru. Nagle poczułam, że ktoś nas śledzi. Obejrzałam się za siebie i ujrzałam Taylor.
-Pff, na pewno sobie to wszystko wymyśliłaś.Kto by się uganiał za taką ofiarą losu jak ty?!No proszę, nie mówcie tylko, że jej uwierzyłyście. Ten ktoś tylko marnuje czas.- rzekła Taylor. Parsknęła i odeszła od nas.
- Nie przejmuj się nią. Nie miała chłopaka od wakacji. Po prostu Ci zazdrości. Myśli, że wszyscy chłopacy kochają się tylko w niej. Nie umie przyjąć do wiadomości tego jaka jest naprawdę.- pocieszyła mnie Danielle.
    Na drugiej przerwie zaczepił nas Zayn. Powiedział, że Niall 13 września obchodzi swe 14-naste urodziny. Chce wraz z Louisem zorganizować dla niego przyjęcie-niespodziankę w kręgielni, na które nas zaprasza. Był tylko jeden problem: nadal nie wiedziałam, który to Harry, a który to Niall!
-Chętnie wpadniemy na tą imprę.-odpowiedziałam Zaynowi.
-Okej. Oprócz was, mnie i Nialla będzie jeszcze Lou, Liam i Harry. To do zobaczenia! Pamiętajcie: sobota 13 września o 15.00 w kręgielni!
-OK.-odpowiedziałyśmy chórem.
    Gdy Zayn odszedł spytałam się Perrie, który to Niall. Odpowiedziała:
-No co ty? Nie wiesz??? To tensłodki blondyn, który przeprowadził się do W.Brytanii dwa lata temu.
-Czyli Harry to ten w loczkach?
-Tak.
    Po szkole wróciłam do domu. Po odrobieniu lekcji i nudnej zabawie z Christiną zapadł wieczór. Przed pójściem spać dostałam następnego smsa:,, Bardzo ładnie dziś wyglądałaś :)".

czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział 5.
    Minął tydzień. Perrie nadal nie odzywała się do Danielle. Gdy rozmawiałam z jedną, druga nagle wcinała się w słowo pierwszej, np:
-Wiesz, znalazłam super czapkę w internecie. Była bardzo tania jak na nakrycie głowy. Znalazłam ją na stronie...- nie dokończyła Danielle.
-Oh, Eleanor, ostatnio słuchałam nowy hit zespołu ,,Queen". Jest mega odjazdowy!- wcisnęła się w słowo Danielle Perrie.
-Sorry Perrie, ale to niekulturalne przerywać komuś w środku zdania-oburzyła się Dani. Była bardzo dobrze wychowaną osobą i zwracała wszystkim uwagę, gdy zrobili jakiś błąd, ale za to dawała bardzo dobre rady.
-Nie masz prawa mnie pouczać!-warknęła Perrie.
   I tak wybuchła wielka kłótnia. Zazwyczaj trwałą  całą przerwę. Miałam już tego dosyć! Musiałam je w jakiś sposób pogodzić ze sobą. Pomyślałam, że umówię się z Danielle na pizze zaraz po szkole. To samo zaproponuję Perrie, tylko powiem, by była na 15.35 ( ja i Dani będziemy tam o 15.25), ponieważ gdyby przyszły razem o tej samej godzinie, na pewno Perrie uciekłaby.
    Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Obie się na szczęście zgodziły. Gdy skończyłam lekcje, poszłam z Danielle w umówione miejsce. Poczekałyśmy na Perrie, która zjawiła się pięć minut później.
-A co ONA tu robi?! Przecież MY byłyśmy umówione!-krzyknęła Perrie.
- Słuchaj, tak wiem, to my miałyśmy się ze sobą spotkać, ale zaplanowałam to spotkanie nie dlatego, ponieważ chce iść na pizze, ale dlatego, ponieważ chce was w końcu pogodzić! Tyle lat się przyjaźniłyście i chcecie to wszystko zepsuć? Z powodu chłopaka?! Rozumiem obie strony. Ale naprawdę, to nie jest powód do kłótni!
-Masz rację.-powiedziała Perrie- głupio się zachowywałam.
-Przepraszam-Danielle zwróciła się do Perrie.
-Ja też.

Następny rozdział pojawi się jutro lub pojutrze. Pozdrawiam!

wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział 4.
    Po lekcjach Danielle zaprosiłam mnie i Perrie do swojego domu. Grałyśmy w ,,Pytanie czy wyzwanie?". Nagle Perrie zwróciła się do Danielle:
-Wybierasz pytanie czy wyzwanie?
-Hmmmmmm..... niech będzie pytanie.- rzekła Danielle.
-No dobrze ( tu Perrie zamyśliła się). Powiedz mi, kto Ci się podoba z naszej klasy?
    Danielle zawstydziła się. Milczała. W końcu odpowiedziała:
-No, ostatnio spotkałam się po lekcjach z Liamem. Dobrze się dogadywaliśmy. Jest nawet trochę przystojny...
- Spotkałaś się z nim i nic mi nie powiedziałaś?! Przyjaciółki mówią sobie o wszystkim!- wybuchła Perrie- Czyżby mi nie ufasz???
-Ależ Perrie, ufam Ci! Tylko...
-Tylko co?! Zawsze Ci się ze wszystkiego zwierzałam. Czuję że już nie widzisz we mnie przyjaciółki.- obraziła się Danielle.
    I wybiegła z domu Danielle. Nie chciałam się wtrącać w nie swoje sprawy. Po 30 minutach ja również poszłam do domu. Na pożegnanie powiedziałam Danielle, by się niczym nie martwiła.
- Na pewno jej przejdzie.
- Dzięki za miłe słówko. Ale ty nie wiesz jak długo Perrie potrafi być obrażona. Przyjaźnimy się od dzieciństwa i pomimo jej charakteru zawsze będę ją uznawała za przyjaciółkę. Ona zawsze wszystko bierze sobie do serca...

  Przepraszam Was,że tak późno dałam trzeci rozdział.Miałam bardzo ciężkie dni,więc nie miałam czasu.

Rozdział.3
  Nastał ranek. Obudziłam się o 7.30 i uświadomiłam sobie,że spóźnię się do szkoły (miałam na 8.00)! Szybko wyparowałam z łóżka i ubrałam się. Gdy już całkowicie byłam gotowa, wyszłam z domu o 8.00. Do szkoły miałam niecałe 3 kilometry, a rodzice już dawno wyjechali, więc musiałam jechać autobusem. W szkole byłam o 8.15. Zauważyłam Taylor, gdy wchodziła do sali. Trzymała w ręce kredę. Szybko weszłam do pomieszczenia i rzekłam:
-Bardzo przepraszam za spóźnienie. Zaspałam.
-Eleanor, siadaj. Na twoje szczęście jeszcze nie zaczęłam czytać obecności.
    Ufff... to niebawem drugi dzień w nowej szkole,a ja już się spóźniłam!
    Minęła lekcja, a na drugiej przerwie ja, Danielle, Perrie, louis, Zayn i jeszcze jakiś Niall oraz Harry spotkaliśmy się w parku.Wszyscy  poszliśmy do pobliskiego sklepu monopolowego. Perrie i Danielle zostały ze mną na zewnątrz przed sklepem ( nie chciałyśmy sobie kupować piwa, ani nic innego). Tylko chłopcy zakupili sobie piwo na współę (udawali, że przed sklepem czeka na nich tata Louisa, ale według mnie piwa nie powinno się sprzedawać 13-latkom, nawet pomimo tego, że Louis wyglądał na mniej więcej 15).
    Gdy Harry (lub Niall, nadal nie wiedziałam, który jest który, ponieważ nie przedstawiono mi ich) wyrzucił puszkę, szybko pobiegliśmy do szkoły. Na szczęście zdążyliśmy w porę. Całą klasa wchodziła właśnie do sali. Wmieszaliśmy się w tłum. Mieliśmy mieć teraz matematykę. Gdy wszyscy usiedli na swoich miejscach, pani rzekła:
-Proszę, wyjmijcie kartki.
    Niestety, nauczycielka zrobiłam nam kartkówkę z wyrażeń algebraicznych! Z tego tematu byłam bardzo słaba. Obliczyłam tylko cztery przykłady z dziesięciu i jeszcze na pewno połowę źle!  Oh nie! Na pewno dostanę jedynkę!


sobota, 1 lutego 2014

Cześć wszystkim! Niestety w 1 tydzień niece będę raczej wsadzała następne rozdziały, ponieważ za ok. godzine jade do babci a u niej nie ma kompa a internet w komórce man za słaby. Może czasem might się uda wejść ale nie obiecuję. Prawdopodobnie snowy rozdział pojawi się NA początku 2 tygodnia. Pozdrawiam :*