Rozdział 20.
20 listopada, 18.00
Drogi Pamiętniku!
Wiem, że bardzo długo nie pisałam. Po prostu nie zdarzyło się nic ciekawego. Lecz nastała rzecz niezrozumiała dla mnie: Taylor Swift zaprosiła praktycznie całą klasę (oprócz pewnego Georga Stanleya, którego nikt nie lubi) na domówkę! Zaprosiła też mnie! MNIE! Nadal nie mogę uwierzyć, że osoba, która omal mnie nie zabiła zaprosiła mnie na imprezę! Oczywiście, że na nią pójdę (może to być jedyna taka impreza w roku). Mówiła, że jej rodzice wyjeżdżają na trzy dni do Grecji, a ponieważ jest upartą jedynaczką nie chciała jechać tam z rodzicami.
Impreza ma się odbyć 1 grudnia ( ponieważ wtedy jej rodzice wyjeżdżają) o 18.00. A więc to już za 11 dni! Nie wiem, jak wytrzymam tak długi czas...
1 grudnia, 16.00
Drogi Pamiętniku!
To już dziś! Już za dwie godziny będę balowała w domu najpopularniejszej dziewczyny w szkole! Cieszę się jak nie wiem co! Przez całe 11 dni myślami byłam tylko u Taylor. Muszę się dobrze przygotować na to przyjęcie. Dobranoc!
***RZECZYWISTOŚĆ***
Weszłam jej ogródka znajdującego się przed domem. Był przepiękny. Po jego bokach rosły czerwone jak krew róże, a w środku znajdowały się żółte jak słońce tulipany. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi "koleżanki". Gdy mi otworzyła, powiedziała z niezadwoleniem:
-Oh...już jesteś...no to...wejdź to środka.
Znalazłam się w hollu największym jaki widziałam! Po bokach stały piękne, brązowe fotele, a przy nich nqjróżniejsze rośliny jakich jeszcze nigdy na oczy nie ujrzałam! Przemieściłam się z hollu do salonu. Na samym środku stał wielki, brązowo-biały kominek, a przed nim królewska kanapa i fotele. Na ukos od jednego z foteli stał telewizor. Miał okolo 50 cali! Taylor poprowadziła mnie na górę po schodach (które znwjdowały się na końcu hollu) do swojego pokoju. No cóż tu mówić... był olśniewający! Cały w fiolecie i w bieli. Na środku w tyle stało wielkie, białe łóżko,a obok niego fioletowe etażerki z roślinkami. Oprócz tego znajdowały się również w nim komody, półki, biurko itp.itd. Nikt z gości się jeszcze nie zjawił. 10 minut spędziłam czas z Taylor w ciszy, ale na szczęście zadzwonił dzwonek i z drzwi wypadło mniej wiecej osiem osób! W tym cała moja paczka. Na czekanie na resztę klasy spędziliśmy 15 min.
Taylor rozgłosiła radio prawie na maksa, przyniosła napoje i włączyła telewizor. W jej rezydencji nastał wielki chaos. Każdy coś do kogoś mówił. Pierwszą rzeczą jaką wspólnie razem zrobiliśmy była gra w butelkę. Perrie wzieła opróżnioną butelkę piwa ( ponieważ zapomnialam dodać, że Taylor przyniosła z trzydzieścii butelek piwa) przez któryś z gości. Pare osób wybrało prawdę i pare wyzwanie. Wyzwania były bardzo zboczone, np.: pocałuj z języczkiem Liama, udawaj striptiz. Jako, że wszyscy byli mocno nachlani ( ja również, ponieważ Tay ciągle zmuszała mnie do wypicia jeszcze "jednego" kieliszka z czego wyszło 5) i zgadzali się na wszystkie zadania. Wem, że mamy dopiero 14 lat, ale to najlepszy wiek na taką zabawę. W pewnej chwili stwierdziłam, że muszę do toalety. Więc poszłam, a reszta nadal grała. Nie wiem z jakiej przyczyny nie doszłam do owej toalety tylko do sypialni rodziców Taylor. W końcu byłam na kacu i nie wiedziałam co robię. Hazza leżał tam n podłodze. Biedaczek był tak pijany, że aż zasnął na podłodze. Usiadłam koło niego i zaczęłam mu się przyglądać. W pewnej chwili zbudził się:
-Aaahh.-ziewnął- Oh, hej. Ten sen zaczyna mi sie coraz bardziej podobać.- rzekł do mnie i usiadł naprzeciwko mnie.
-Harry, to nie jest już sen. Po prostu nachlałeś się za barrdzo.
- Oh mała ty mi tutaj nie wciskaj żadnych kitów. Chcesz mnie, nie? Ja też cebie chcę.- wyglądło to jakby mówił to sam do siebie. Zachowywał się dziwnie.
- Chcesz spróbować zrobić..."to"?- i spojrzał w tym momencie ja swojego "kolegę".
-Oh tak.- powiedziałam z pośpiechem. Nie wiem co mnie podkusiło by na taką rzecz się zgodzić! Mam dopiero 14 lat i zrobilibyśmy to nielegalnie!
Hazza przybliżył się do mnie i zaczęliśmy się całować. Gdy dotykał moje cało, przchodził mnie dreszcz. Hazza nie miał na sobie koszulki-zresztą ja już też. Powoli zaczął rozpinać mój stanik aż w końcu mu się udało. Zdjełam z niego jego spodnie. Był w samych bokserkach. Szybko przyssał się do moich piersi. Robił mi dobrze-wiedział o tym. W końcu postanowiłam mu nie być dłużna i zdjęłam jego bokserki. Teraz to ja przyssałam się do jego "kolegi". Głośno oddychał i wydawał z siebie jęki. Po dwóch minutach zdjął moją spódniczkę i majtki. Zaczął obsypywać pocałunkami moją kobiecość. Nagle otworzyły się drzwi. Zdrętwialiśmy ze strachu. Przed drzwiami stali: Lily, Zayn, Niall, Danielle, Liam, Perrie, Taylor...i Louis. Bałam się jego reakcji. Popatrzył się na nas całkiem nagich i uciekł z domu ze łzami w oczach. Powoli wszyscy się również rozeszli. Gdy wracałam do domu za mną szła Perrie, Dani i Zayn. Żadno z nich się do mnie nie odzywało.
KONIEC.
Jejku, ale wyszedł z tego romans!!! Omg hahaha! Podobało się-skomentuj.
Hahahahaha <3 spoko
OdpowiedzUsuń:*
OdpowiedzUsuń