piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 23.

C.D. Rozpoczęcie roku szkolnego...
   
    Czekałam z cierpliwoscią, aż dyrektorka wygłosi przemówienie. Trwało to bardzo długo, już nie mogłam się doczekać, gdy wszyscy wejdziemy do klasy i poznam nowych ludzi. W końcu dyrektorka zeszła z postumentu i pokierowała nas do sal.
     Liceum było inne niż gimnazjum - ławki były oddzielone jak na egzaminach. Atmosfera też była inna. Wszyscy zajęli miejsca przy ławkach. Usiadłam między Perrie, a Dani. Cała klasa praktycznie się znała, ponieważ liceum było położone koło naszego starego gimnazjum.
      Gdy pani czytała obecności, zbytnio jej nie słuchałam. Przez gadulstwo z dwoma przyjaciółkami nie zauważyłam, że nasza wychowawczyni wyczytała dwa nowe nazwiska. Dwóch chłopaków wraz z nauczycielką stanęło na środku sali uśmiechając się serdecznie. W sali panował harmider, więc pani rozkazała ciszę. Wszyscy się przestraszyli jej donośnego głosu i w sali zapanowała cisza jak makiem zasiał. Zaczęła mówić:
- Drodzy uczniowie! Witam Was po długiej, wakacyjnej przerwie. Jak widzicie, zawitała do nas znów panna Eleanor Calder, z czego bardzo się cieszymy. Ale nie tylko ona. Do Waszej klasy doszło jeszcze dwóch uczniów: Ashton Irwin i Luke Hemmings. Mam nadzieję, że przyjmiecie ich równie gorąco, jak i Eleanor.
       Wszyscy wpatrywali się w nowych kolegów. Byli bardzo przystojni. Luke był słodkim blondynem z grzywka do góry i z niebieskimi oczami. Pomimo kolczyka w wardze nie wyglądał jak ,,niegrzeczny chłopiec". Wydawał się być bardzo sympatyczny.
          Za to Ashton - ale z niego ciacho! Jasny brunet z kręconą grzywką i z pięknym uśmiechem! Miał piwne oczy i był wysportowany. Posiadał piękne, małe dołeczki!!! Patrzyłam na niego jak na najprzystojniejszego chłopaka moich marzeń!. Pani kazała im już usiąść. On i Luke usiedli koło siebie. Od razu zaczęli rozmawiać. Widocznie mieli dużo wspólnego. Po ich zachowaniu stwierdziłam, że muszą być na pewno przyjaciółmi.

   Dzień poźniej, 8.50 przed lekcją...  

     Rozmawiałam z Danielle o nowych kolegach. Powiedziałam mi coś bardzo ciekawego...:
- Wiesz, gdy cały czas patrzyłąś się na tego nowego...no jak mu tam... Ashtona, to Lou cały czas wlepiał swoje gały w Ciebie. Wyglądał jakby...jakby...hmmm....jakby był zazdrosny!
   Zatkało mnie. Lou może rzeczywiście był zazdrosny! Jednak nie byłam mu obojętna!
    Pomimo moich fascynacji i oczekiwań, Lou nie zachowywał się tak jak kiedyś na przerwach, gdy byliśmy razem. Co prawda wytrzymywał stając obok mnie, ale czasem miałam taki odruch by go przytulić, czy też pocałować. Gdybym to zrobiła, na pewno by miał do mnie pretensje...


_______________________________________________________________________________

Podobało się? Jak myślicie, czy Ashton pasuje do Elki????
 Czytasz-komentujesz!!!


                   


1 komentarz: