poniedziałek, 17 marca 2014

Przepraszam, ale na blogu odbedzie sie mala przerwa. Mam za dużo nauki ( test 6-klasistu, 3 konkursy i prace plastyczne) i nie mam kiedy pisac rozdzialow. Juz na tance i teatr ledwo mi starcza czasu. W weekend mialam bardzo wielki koncert- nasz zespol taneczny obchodzil 27 lat!!! I wiecie-ciagle proby. Wiec przepraszam za to, ale nie wiem ile to moze potrwac. Moze uda sie nastepny rozdzial napisac za dwa-trzy tygodnie. Brzmi to jak pozegnanie, ale ( o ile chcecie) wroce jeszcze do Was.

                              DO ZOBACZENIA
                       Jane Simso-Direction.

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 22.
4 grudnia, 9.00
    I musiał niestety nadejść ten dzień. Dziś miałam się ze wszystkim pożegnać, możliwe, że na zawsze...
    Spotkałam się z moją ( byłą) paczką. Na moje pożegnanie 9 pomimo wczorajszego wybryku ) przyszli wszyscy, prócz mojego ukochanego...
-Będziemy tęsknić! - krzyknęły chórem Danielle,. Perrie i Lily.
-Ja też...za Wami wszystkimi....ahhh.
    W pewnej chwili podszedł do mnie Zayn:
-Co się dzieje?- zapytał.
- Wiesz...Louis. Martwię się o niego i to bardzo. Nie chodzi do szkoły nie odpowiada na sms.... nie może zrozumieć, że każdy, gdyby był pijany, by to zrobił!
- No wiesz....to go troszkę zabolało.- wtrącił się Liam- Lou jest bardzo wrażliwym chłopakiem i z myślą, że go zdradziłaś, może bardzo długo się nie pogodzić...
    Zmartwiła mnie ta informacja. Lou ma depresję i to przeze mnie!
-Ej...Eleanor... zobacz co Lou napisał na TT.- powiedział Niall, machając mi przed oczami komórką.
,, Do Eleanor: To prawda, że jestem zły. Zły na Ciebie. Trochę mnie to przygnębiło. Wiem, że dziś wyjeżdżasz. To również mnie przygnębiło... Pamiętaj, że zawsze z Tobą będę, nieważne, jak daleko będziemy od siebie...
  Słowa Lou wzruszyły mnie. Niestety, przyszła pora, by wyjechać...

Niecałe trzy lata później, 30 sierpnia, 16.00

-Cieszę się mamo, że postanowiłaś z tatą wrócić do Doncaster. Mam nadzieję, że ktoś z poprzednich znajomych z Doncaster będzie ze mną chodził do liceum.-powiedziałam.
- Te ostatnie trzy lata były ciężkie: tata za dużo pracował, czasem go nie było cały dzień, ponieważ miewał dyżury. Postanowił, że wrócimy do naszego byłego mieszkania ( ponieważ okazało się, że nikt go nie kupił) i tata również będzie chirurgiem jak kiedyś, lecz nie będzie musiał tyle zostawać w pracy.

1 września, rozpoczęcie roku szkolnego
    Dotarłam do szkoły na rozpoczęcie. Miałam pójść do liceum, który znajdował się blisko mojego dawnego gimnazjum. W tym liceum nie wybierano jeszcze sobie zawodu-był to ogólniak bez profilów.
    Podczas rozpoczęcia spotkałam całą moją byłą paczkę wraz z Louisem! Ucieszyłam się jak diabli! Nie możliwe-po tylu latach nadal będziemy chodzić do tej samej klasy!
-Hejka Zayn! - powiedziałam do mulata. Nie poznał mnie. Przez te trzy lata sporo się zmieniłam-zaczęłam się malować i włosy lekko rozjaśniłam, ale w środku nadal byłam ja.
-Yyyyy...przepraszam, ale nie znam ciebie.
- To ja! Eleanor głuptasie!
-ELEANOR! NIALL, HARRY JEST TUTAJ ELEANOR! - krzyknął Zayn i zwołał wszystkich do siebie.
-Hejka! Tęskniliśmy bardzo za tobą! - powiedział Liam
- Brakowało mi naszych wspólnych spotkań- powiedziała Danielle.
-Mi też i to bardzo.
    Lou chyba pogodził już się z tamtą zdradą. Normalnie się na mnie patrzył, lecz to nie była już mina podrywacza...

_________________________________________________________________________________

KONIEC. I jak się Wam podobało? Czytasz-komentujesz!
   


  

niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 21.

2 grudnia, 7.00

    Nie pamiętałam co się działo zeszłej nocy. Ostatnią rzeczą, którą zapamiętałam był piękny dom Taylor. Głowa mnie bolała tak bardzo, że miałam ochotę ją sobie roztrzaskać o słup! Mdliło mnie bardzo. Od momentu, gdy się obudziłam co chwilę latałam z łazienki do łóżka (wymioty). Miałam wielkie szczęście, że taty i mamy nie było w nocy w domu ( tata miał  akurat dyżur w pracy, ponieważ był chirurgiem, a mama wyszła gdzieś na miasto z koleżankami). Rano też już ich nie było. Ciekawe, co by powiedzieli, gdyby zobaczyli mnie w łazience wymiotującą. Pomyśleliby pewnie sobie, że jestem w ciąży. Pomyślałam, że nie byłoby to możliwe, ponieważ miałam nadzieję, że z nikim się nie przespałam...
    Wyszykowałam się i poszłam do budy. W szkole nikt się do mnie nie odzywał: ani Perrie, ani Dani. Nie wiedziałam, co było grane. Louis w ogóle nie przyszedł do szkoły. Zayn patrzył się na mnie z wielkim żalem. A Harry zachowywał się jak gdyby nigdy nic. Coś tu było nie tak. Coś musiało się zdarzyć między mną, a Hazzą, ponieważ gdy widziano nas idących obok siebie, nagle zaczęto nas obgadywać. Gdy spotkałam Lily, postanowiłam się jej coś spytać:
-Oh...hej. Słuchaj, Lily, co się stało? Nikt się do mnie nie odzywa, a Lou w ogóle nie przyszedł do uczelni...
-Jak to?! TO TY NIE WIESZ? No, racja, byłaś na takim kacu, że miałaś prawo zapomnieć...
- To byłam pijana?! Ale...jak? Ja nie trawię alkoholu! Widocznie ktoś musiał mnie do tego zmusić...
   Właśnie w tej chwili przechodziła Taylor-śmiała się. Spoglądała na mnie oczami zemsty.
- I chyba wiem kto...mniejsza o to. Słuchaj a działo się coś jeszcze takiego...no wiesz...skandalicznego?
    Tutaj Lily się namyśliła. Lecz po paru sekundach w końcu rzekła:
- Niestety tak. Gdy impreza się rozkręcała zagraliśmy w butelkę. W pewnym momwncie powiedziałaś, że idziesz do toalety. I chyba pomyliłaś pomieszczenia, ponieważ pare osób, w tym ja, zastało Cię w pokoju rodziców Taylor na łóżku wraz z Harrym. Całowaliście się i nawet doszło do czegoś więcej...
- Ale nie uprawialiśmy seksu???
   Zrobiło mi się bardzo gorąco. Odpowiedź Lily miała bardzo dużo znaczyć- kto wie, może urodzę małego Harolda. Oby nie.
- Z tego co widziałam to dopiero się rozkręcaliście, więc raczej nie. Sorry, ale muszę iść na Hiszpański.
    Odetchnęłam z ulgą. Jednak nie będę miała małego dzidziusia.

Po lekcjach w domu, 16.00

- El, musimy pogadać.- powiedziała mama.
    Usiadłyśmy przy stole i mama zaczęła:
- Słuchaj... wiem, że już ze wszystkimi nawiązałaś dobry kontakt... szczególnie z Louisem... ale musimy...musimy niestety wyjechać.
-Ale dlaczego?! Przecież tu jest nam świetnie!
- Tata dostał propozycję w pracy. Mamy się przprowadzić do Londynu. Może to potrwać nawet trzy lata...
- NIE!  NIGDZIE SIĘ NIE PRZEPROWADZAM! KOCHAM TO MIEJSCE! - krzyknęłam z płaczem.
- Ależ kochanie musimy.
- TO PRZEPROWADZAJCIE SIĘ SAMI BEZE MNIE!!!
    Wybiegłam pędem z domu. Poszłam do miejsca, gdzie ustawiony był mały stawik. Lubiłam tam przesiadywać, gdy miałam problemu lub dylemat. Jednak dziś miałam tam pójść ostatni raz na jakiś czas. Myślałam nad sensem życia. Jak rodzice mogą mi coś takiego zrobić?! Przecież kocham to miejsce i gdyny nie problemy z przyjaciółmi, byłoby tu idealnie! A tu nagle tata dostaje propozycje...ahhhh. Za dwa dni w sobotę miałam wyjechać. Bardzo byłam zła na rodziców.

KOBIEC i jak???
 

Rozdział 20.
20 listopada, 18.00

Drogi Pamiętniku!
    Wiem, że bardzo długo nie pisałam. Po prostu nie zdarzyło się nic ciekawego. Lecz nastała rzecz niezrozumiała dla mnie: Taylor Swift zaprosiła praktycznie całą klasę (oprócz pewnego Georga Stanleya, którego nikt nie lubi) na domówkę! Zaprosiła też mnie! MNIE! Nadal nie mogę uwierzyć, że osoba, która omal mnie nie zabiła zaprosiła mnie na imprezę! Oczywiście, że na nią pójdę (może to być jedyna taka impreza w roku). Mówiła, że jej rodzice wyjeżdżają na trzy dni do Grecji, a ponieważ jest upartą jedynaczką nie chciała jechać tam z rodzicami.
    Impreza ma się odbyć 1 grudnia ( ponieważ wtedy jej rodzice wyjeżdżają) o 18.00. A więc to już za 11 dni! Nie wiem, jak wytrzymam tak długi czas...

1 grudnia, 16.00

Drogi Pamiętniku!
    To już dziś! Już za dwie godziny będę balowała w domu najpopularniejszej dziewczyny w szkole! Cieszę się jak nie wiem co! Przez całe 11 dni myślami byłam tylko u Taylor. Muszę się dobrze przygotować na to przyjęcie. Dobranoc!

***RZECZYWISTOŚĆ***


Weszłam jej ogródka znajdującego się przed domem. Był przepiękny. Po jego bokach rosły czerwone jak krew róże, a w środku znajdowały się żółte jak słońce tulipany. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi "koleżanki". Gdy mi otworzyła, powiedziała z niezadwoleniem: -Oh...już jesteś...no to...wejdź to środka. Znalazłam się w hollu największym jaki widziałam! Po bokach stały piękne, brązowe fotele, a przy nich nqjróżniejsze rośliny jakich jeszcze nigdy na oczy nie ujrzałam! Przemieściłam się z hollu do salonu. Na samym środku stał wielki, brązowo-biały kominek, a przed nim królewska kanapa i fotele. Na ukos od jednego z foteli stał telewizor. Miał okolo 50 cali! Taylor poprowadziła mnie na górę po schodach (które znwjdowały się na końcu hollu) do swojego pokoju. No cóż tu mówić... był olśniewający! Cały w fiolecie i w bieli. Na środku w tyle stało wielkie, białe łóżko,a obok niego fioletowe etażerki z roślinkami. Oprócz tego znajdowały się również w nim komody, półki, biurko itp.itd. Nikt z gości się jeszcze nie zjawił. 10 minut spędziłam czas z Taylor w ciszy, ale na szczęście zadzwonił dzwonek i z drzwi wypadło mniej wiecej osiem osób! W tym cała moja paczka. Na czekanie na resztę klasy spędziliśmy 15 min. Taylor rozgłosiła radio prawie na maksa, przyniosła napoje i włączyła telewizor. W jej rezydencji nastał wielki chaos. Każdy coś do kogoś mówił. Pierwszą rzeczą jaką wspólnie razem zrobiliśmy była gra w butelkę. Perrie wzieła opróżnioną butelkę piwa ( ponieważ zapomnialam dodać, że Taylor przyniosła z trzydzieścii butelek piwa) przez któryś z gości. Pare osób wybrało prawdę i pare wyzwanie. Wyzwania były bardzo zboczone, np.: pocałuj z języczkiem Liama, udawaj striptiz. Jako, że wszyscy byli mocno nachlani ( ja również, ponieważ Tay ciągle zmuszała mnie do wypicia jeszcze "jednego" kieliszka z czego wyszło 5) i zgadzali się na wszystkie zadania. Wem, że mamy dopiero 14 lat, ale to najlepszy wiek na taką zabawę. W pewnej chwili stwierdziłam, że muszę do toalety. Więc poszłam, a reszta nadal grała. Nie wiem z jakiej przyczyny nie doszłam do owej toalety tylko do sypialni rodziców Taylor. W końcu byłam na kacu i nie wiedziałam co robię. Hazza leżał tam n podłodze. Biedaczek był tak pijany, że aż zasnął na podłodze. Usiadłam koło niego i zaczęłam mu się przyglądać. W pewnej chwili zbudził się: -Aaahh.-ziewnął- Oh, hej. Ten sen zaczyna mi sie coraz bardziej podobać.- rzekł do mnie i usiadł naprzeciwko mnie. -Harry, to nie jest już sen. Po prostu nachlałeś się za barrdzo. - Oh mała ty mi tutaj nie wciskaj żadnych kitów. Chcesz mnie, nie? Ja też cebie chcę.- wyglądło to jakby mówił to sam do siebie. Zachowywał się dziwnie. - Chcesz spróbować zrobić..."to"?- i spojrzał w tym momencie ja swojego "kolegę". -Oh tak.- powiedziałam z pośpiechem. Nie wiem co mnie podkusiło by na taką rzecz się zgodzić! Mam dopiero 14 lat i zrobilibyśmy to nielegalnie! Hazza przybliżył się do mnie i zaczęliśmy się całować. Gdy dotykał moje cało, przchodził mnie dreszcz. Hazza nie miał na sobie koszulki-zresztą ja już też. Powoli zaczął rozpinać mój stanik aż w końcu mu się udało. Zdjełam z niego jego spodnie. Był w samych bokserkach. Szybko przyssał się do moich piersi. Robił mi dobrze-wiedział o tym. W końcu postanowiłam mu nie być dłużna i zdjęłam jego bokserki. Teraz to ja przyssałam się do jego "kolegi". Głośno oddychał i wydawał z siebie jęki. Po dwóch minutach zdjął moją spódniczkę i majtki. Zaczął obsypywać pocałunkami moją kobiecość. Nagle otworzyły się drzwi. Zdrętwialiśmy ze strachu. Przed drzwiami stali: Lily, Zayn, Niall, Danielle, Liam, Perrie, Taylor...i Louis. Bałam się jego reakcji. Popatrzył się na nas całkiem nagich i uciekł z domu ze łzami w oczach. Powoli wszyscy się również rozeszli. Gdy wracałam do domu za mną szła Perrie, Dani i Zayn. Żadno z nich się do mnie nie odzywało.



 KONIEC. Jejku, ale wyszedł z tego romans!!! Omg hahaha! Podobało się-skomentuj.