środa, 23 kwietnia 2014

Drogie Directionerki!

    Muszę się Wam do czegoś przyznać. Otóż zdradziłam naszych idolów, One Direction. Świat z dnia na dzień bardzo się zmienia, a wraz z nim i ludzie. I tak właśnie, według mnie, stało się z naszymi 5 mężami. Ich zachowanie jak i wygląd zostały poddane niesamowitej, pod względem negatywnym, metamorfozie. Serce mi się kraje, gdy myślę o tych 3 niesamowitych latach w życiu Directionerki. To oni sprawiali, że przez cały dzień, 7 dni w tygodniu, 30 dni w miesiącu i 365 dni wvrolu uśmiech pojawiał się na mojej twarzy. Moji rodzice i rodzeństwo darzyli ich wielkim podziwem i szacunkiem.Jednak gdy w teledyskach: Midnight Memories i You and I oglądałam ich wraz z rodziną, stwierdziliśmy, iż zaszła u nich wielka zmiana. Moja BFF też była Directionerką przez trzy lata, aż do czasu, gdy zaszły u nich wielkie zmiany i pojawili się NOWI. Pewnie chcecie wiedzieć jacy oni? Otóż zespół 5 Seconds of Summer, innymi słowy 5SOS. Dla tego zespołu obie straciłyśmy głowę. Przynajmniej oni nie mają tatuaży, co bardzo nie pochwalałam w Łan Di. Lecz gdy przypomina mi się 1D, napływają mi łzy do oczu. Miewałam pretensje do siebie. Z czasem one zniknęły...
Skoro zaistniała niniejsza sytuacja, przemieniam bloga na imaginy tylko o 5SOS. Nie wytrzymałabym psychicznie, gdybym ciągle myślała o 1D, mimo że już ich nie kocham. Przepraszam Was bardzo, wiem, że wielu odejdzie ode mnie...to troszkę może brzmiać jak pożegnanie, ale... ŻEGNAJCIE ONE DIRECTION AND DIRECTIONERS!

   

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 24.

Środa, 3 września, 11.30, długa przerwa...

    Od rana nic nowego się nie działo. Nowi nie przychodzili do naszej paczki, ciągle gdzieś razem znikali. Myślałam, że będą chcieli się z nami zaprzyjaźnić...
    Zabrałam książki i poszłam do szafki. Wyjęłam z niej biologię i zeszyt. Nie zauważyłam, że przed moją szafkę leży dosyć dużo kamyk. Potknęłam się o niego i spadłam na kolana, a moje książki wymsknęły mi się z rąk. Na moje nieszczęście przechodziła właśnie tędy gromada Taylor. Zaczęły się śmiać a razem z nimi reszta szkoły. Okrążyli mnie, a ja nie mogłam wstać. Od dziecka miałam problem z kolanami. Nie wiedziałam co się dzieje, hałas był niesamowity. W tłumie ujrzałam Ashtona. Podszedł do mnie i mi pomógł. Cały czas patrzyliśmy sobie prosto w oczy, aż w końcu uświadomiliśmy sobie, że wszyscy się na nas patrzą.
- Nie śmiejcie się z niej! Przypomnijcie sobie, ile razy to WY się potknęliście! Nie macie za grosz szacunku do drugiego człowieka.
   Tłum ucichł. Po chwili wszyscy się rozeszli. Ash zwrócił się do mnie:
-Nic ci nie jest?
-Nie...yyy...wszystko gra -  powiedziałam zmieszana i w tym momencie odgarnęłam włosy.
-To dobrze - mówiąc to, uśmiechnął się. Nie mogliśmy oderwać od siebie oczu.
-Może chciałabyś pójść po szkole do pobliskiej kawiarni?
-Bardzo chętnie .
 
                                                   OCZAMI ASHTONA.                      
                                            

  30 sekund przedtem...

         Szedłem z Lukiem właśnie korytarzem koło szafek, gdy nagle ujrzałem tłum licealistów. Śmiali się z czegoś, albo raczej z kogoś. Podszedłem bliżej i ujrzałem koleżankę z klasy. Postanowiłem jej pomóc. Pomogłem jej wstać , a potem zaprosiłem ją na kawę. Gdy nasza rozmowa się toczyła, ciągle patrzyliśmy na siebie. Miała to coś, czego nie mają inne. Była bardzo piękna, nie to co Gemma, siostra Harrego ( z Harrym znaliśmy się dosyć dobrze, lecz oboje wstydziliśmy się zagadać nie wiadomo z jakiej przyczyny :) ). To zaproszenie na kawę jakimś cudem samo ze mnie wyszło. Najśmieszniejsze jest to, że nie wiem nawet jak ma na imię owa niewiasta.


                                                                  OCZAMI ELKI

Kawiarnia, po lekcjach...

     Poszłam z Ashtonem w umówione miejsce. Zamówiliśmy kawę i zaczęliśmy rozmawiać:
-No więc...powiedz mi, jak masz na imię .
-Eleanor.
-Prześliczne imię :). Powiedz co niecoś o sobie :).
-No dobrze, więc: lubię śpiewać, grać na różnych instrumentach. Interesuję się modą i muzyką. Lubię bardzo, gdy chłopak umie grać na jakimś instrumencie.
-Doprawdy??? Wiesz, też lubię śpiewać i gram na perkusji :). Luke, mój przyjaciel, też całkiem nieźle śpiewa i gra na gitarze. Jeszcze mamy dwóch kolegów, którzy również śpiewają i grają na gitarach :). Nie chodzą tu do liceum.
- Tworzycie zespół?
-Można to tak nazwać, choć nie mamy koncertów. Występujemy jedynie na YouTube.
-To chyba macie rywalizację ;(. Moi koledzy- Louis Tomlinson, Harry Styles, Niall Horan, Liam Payne i Zayn Malik tworzą też zespół. Grają na szkolnych musicalach i apelach.
-Harrego znam, chodziłem z jego siostrą, Gemmą. Ale tylko się kolegujemy. Ma bardzo ładny głos - wiele razy razem śpiewaliśmy. Myślę, że jednak nie będziemy rywalizować, ponieważ się przyjaźnimy. Ale nic tu o mnie. Lepiej pogadajmy o naszych inspiracjach.
         Rozmawialiśmy niespełna 2 godziny. Okazało się, że wiele nas łączy. Oboje jesteśmy romantyczni, lubimy śpiewać i grać na różnych instrumentach. Ashton podał mi swój numer telefonu.
        Wieczorem chciałąm napisać esemesa do Dani: ,,Chyba się zakochałam!". Jednak wysłałam nie tu, gdzie chciałam. przypadkiem nacisnęłam ikonkę Asha. Boję się, co sobie pomyśli!

_________________________________________________________________________________
Podobało się???? CZYTASZ-KOMENTUJESZ!
             

 
Rozdział 23.

C.D. Rozpoczęcie roku szkolnego...
   
    Czekałam z cierpliwoscią, aż dyrektorka wygłosi przemówienie. Trwało to bardzo długo, już nie mogłam się doczekać, gdy wszyscy wejdziemy do klasy i poznam nowych ludzi. W końcu dyrektorka zeszła z postumentu i pokierowała nas do sal.
     Liceum było inne niż gimnazjum - ławki były oddzielone jak na egzaminach. Atmosfera też była inna. Wszyscy zajęli miejsca przy ławkach. Usiadłam między Perrie, a Dani. Cała klasa praktycznie się znała, ponieważ liceum było położone koło naszego starego gimnazjum.
      Gdy pani czytała obecności, zbytnio jej nie słuchałam. Przez gadulstwo z dwoma przyjaciółkami nie zauważyłam, że nasza wychowawczyni wyczytała dwa nowe nazwiska. Dwóch chłopaków wraz z nauczycielką stanęło na środku sali uśmiechając się serdecznie. W sali panował harmider, więc pani rozkazała ciszę. Wszyscy się przestraszyli jej donośnego głosu i w sali zapanowała cisza jak makiem zasiał. Zaczęła mówić:
- Drodzy uczniowie! Witam Was po długiej, wakacyjnej przerwie. Jak widzicie, zawitała do nas znów panna Eleanor Calder, z czego bardzo się cieszymy. Ale nie tylko ona. Do Waszej klasy doszło jeszcze dwóch uczniów: Ashton Irwin i Luke Hemmings. Mam nadzieję, że przyjmiecie ich równie gorąco, jak i Eleanor.
       Wszyscy wpatrywali się w nowych kolegów. Byli bardzo przystojni. Luke był słodkim blondynem z grzywka do góry i z niebieskimi oczami. Pomimo kolczyka w wardze nie wyglądał jak ,,niegrzeczny chłopiec". Wydawał się być bardzo sympatyczny.
          Za to Ashton - ale z niego ciacho! Jasny brunet z kręconą grzywką i z pięknym uśmiechem! Miał piwne oczy i był wysportowany. Posiadał piękne, małe dołeczki!!! Patrzyłam na niego jak na najprzystojniejszego chłopaka moich marzeń!. Pani kazała im już usiąść. On i Luke usiedli koło siebie. Od razu zaczęli rozmawiać. Widocznie mieli dużo wspólnego. Po ich zachowaniu stwierdziłam, że muszą być na pewno przyjaciółmi.

   Dzień poźniej, 8.50 przed lekcją...  

     Rozmawiałam z Danielle o nowych kolegach. Powiedziałam mi coś bardzo ciekawego...:
- Wiesz, gdy cały czas patrzyłąś się na tego nowego...no jak mu tam... Ashtona, to Lou cały czas wlepiał swoje gały w Ciebie. Wyglądał jakby...jakby...hmmm....jakby był zazdrosny!
   Zatkało mnie. Lou może rzeczywiście był zazdrosny! Jednak nie byłam mu obojętna!
    Pomimo moich fascynacji i oczekiwań, Lou nie zachowywał się tak jak kiedyś na przerwach, gdy byliśmy razem. Co prawda wytrzymywał stając obok mnie, ale czasem miałam taki odruch by go przytulić, czy też pocałować. Gdybym to zrobiła, na pewno by miał do mnie pretensje...


_______________________________________________________________________________

Podobało się? Jak myślicie, czy Ashton pasuje do Elki????
 Czytasz-komentujesz!!!


                   


poniedziałek, 17 marca 2014

Przepraszam, ale na blogu odbedzie sie mala przerwa. Mam za dużo nauki ( test 6-klasistu, 3 konkursy i prace plastyczne) i nie mam kiedy pisac rozdzialow. Juz na tance i teatr ledwo mi starcza czasu. W weekend mialam bardzo wielki koncert- nasz zespol taneczny obchodzil 27 lat!!! I wiecie-ciagle proby. Wiec przepraszam za to, ale nie wiem ile to moze potrwac. Moze uda sie nastepny rozdzial napisac za dwa-trzy tygodnie. Brzmi to jak pozegnanie, ale ( o ile chcecie) wroce jeszcze do Was.

                              DO ZOBACZENIA
                       Jane Simso-Direction.

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 22.
4 grudnia, 9.00
    I musiał niestety nadejść ten dzień. Dziś miałam się ze wszystkim pożegnać, możliwe, że na zawsze...
    Spotkałam się z moją ( byłą) paczką. Na moje pożegnanie 9 pomimo wczorajszego wybryku ) przyszli wszyscy, prócz mojego ukochanego...
-Będziemy tęsknić! - krzyknęły chórem Danielle,. Perrie i Lily.
-Ja też...za Wami wszystkimi....ahhh.
    W pewnej chwili podszedł do mnie Zayn:
-Co się dzieje?- zapytał.
- Wiesz...Louis. Martwię się o niego i to bardzo. Nie chodzi do szkoły nie odpowiada na sms.... nie może zrozumieć, że każdy, gdyby był pijany, by to zrobił!
- No wiesz....to go troszkę zabolało.- wtrącił się Liam- Lou jest bardzo wrażliwym chłopakiem i z myślą, że go zdradziłaś, może bardzo długo się nie pogodzić...
    Zmartwiła mnie ta informacja. Lou ma depresję i to przeze mnie!
-Ej...Eleanor... zobacz co Lou napisał na TT.- powiedział Niall, machając mi przed oczami komórką.
,, Do Eleanor: To prawda, że jestem zły. Zły na Ciebie. Trochę mnie to przygnębiło. Wiem, że dziś wyjeżdżasz. To również mnie przygnębiło... Pamiętaj, że zawsze z Tobą będę, nieważne, jak daleko będziemy od siebie...
  Słowa Lou wzruszyły mnie. Niestety, przyszła pora, by wyjechać...

Niecałe trzy lata później, 30 sierpnia, 16.00

-Cieszę się mamo, że postanowiłaś z tatą wrócić do Doncaster. Mam nadzieję, że ktoś z poprzednich znajomych z Doncaster będzie ze mną chodził do liceum.-powiedziałam.
- Te ostatnie trzy lata były ciężkie: tata za dużo pracował, czasem go nie było cały dzień, ponieważ miewał dyżury. Postanowił, że wrócimy do naszego byłego mieszkania ( ponieważ okazało się, że nikt go nie kupił) i tata również będzie chirurgiem jak kiedyś, lecz nie będzie musiał tyle zostawać w pracy.

1 września, rozpoczęcie roku szkolnego
    Dotarłam do szkoły na rozpoczęcie. Miałam pójść do liceum, który znajdował się blisko mojego dawnego gimnazjum. W tym liceum nie wybierano jeszcze sobie zawodu-był to ogólniak bez profilów.
    Podczas rozpoczęcia spotkałam całą moją byłą paczkę wraz z Louisem! Ucieszyłam się jak diabli! Nie możliwe-po tylu latach nadal będziemy chodzić do tej samej klasy!
-Hejka Zayn! - powiedziałam do mulata. Nie poznał mnie. Przez te trzy lata sporo się zmieniłam-zaczęłam się malować i włosy lekko rozjaśniłam, ale w środku nadal byłam ja.
-Yyyyy...przepraszam, ale nie znam ciebie.
- To ja! Eleanor głuptasie!
-ELEANOR! NIALL, HARRY JEST TUTAJ ELEANOR! - krzyknął Zayn i zwołał wszystkich do siebie.
-Hejka! Tęskniliśmy bardzo za tobą! - powiedział Liam
- Brakowało mi naszych wspólnych spotkań- powiedziała Danielle.
-Mi też i to bardzo.
    Lou chyba pogodził już się z tamtą zdradą. Normalnie się na mnie patrzył, lecz to nie była już mina podrywacza...

_________________________________________________________________________________

KONIEC. I jak się Wam podobało? Czytasz-komentujesz!
   


  

niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 21.

2 grudnia, 7.00

    Nie pamiętałam co się działo zeszłej nocy. Ostatnią rzeczą, którą zapamiętałam był piękny dom Taylor. Głowa mnie bolała tak bardzo, że miałam ochotę ją sobie roztrzaskać o słup! Mdliło mnie bardzo. Od momentu, gdy się obudziłam co chwilę latałam z łazienki do łóżka (wymioty). Miałam wielkie szczęście, że taty i mamy nie było w nocy w domu ( tata miał  akurat dyżur w pracy, ponieważ był chirurgiem, a mama wyszła gdzieś na miasto z koleżankami). Rano też już ich nie było. Ciekawe, co by powiedzieli, gdyby zobaczyli mnie w łazience wymiotującą. Pomyśleliby pewnie sobie, że jestem w ciąży. Pomyślałam, że nie byłoby to możliwe, ponieważ miałam nadzieję, że z nikim się nie przespałam...
    Wyszykowałam się i poszłam do budy. W szkole nikt się do mnie nie odzywał: ani Perrie, ani Dani. Nie wiedziałam, co było grane. Louis w ogóle nie przyszedł do szkoły. Zayn patrzył się na mnie z wielkim żalem. A Harry zachowywał się jak gdyby nigdy nic. Coś tu było nie tak. Coś musiało się zdarzyć między mną, a Hazzą, ponieważ gdy widziano nas idących obok siebie, nagle zaczęto nas obgadywać. Gdy spotkałam Lily, postanowiłam się jej coś spytać:
-Oh...hej. Słuchaj, Lily, co się stało? Nikt się do mnie nie odzywa, a Lou w ogóle nie przyszedł do uczelni...
-Jak to?! TO TY NIE WIESZ? No, racja, byłaś na takim kacu, że miałaś prawo zapomnieć...
- To byłam pijana?! Ale...jak? Ja nie trawię alkoholu! Widocznie ktoś musiał mnie do tego zmusić...
   Właśnie w tej chwili przechodziła Taylor-śmiała się. Spoglądała na mnie oczami zemsty.
- I chyba wiem kto...mniejsza o to. Słuchaj a działo się coś jeszcze takiego...no wiesz...skandalicznego?
    Tutaj Lily się namyśliła. Lecz po paru sekundach w końcu rzekła:
- Niestety tak. Gdy impreza się rozkręcała zagraliśmy w butelkę. W pewnym momwncie powiedziałaś, że idziesz do toalety. I chyba pomyliłaś pomieszczenia, ponieważ pare osób, w tym ja, zastało Cię w pokoju rodziców Taylor na łóżku wraz z Harrym. Całowaliście się i nawet doszło do czegoś więcej...
- Ale nie uprawialiśmy seksu???
   Zrobiło mi się bardzo gorąco. Odpowiedź Lily miała bardzo dużo znaczyć- kto wie, może urodzę małego Harolda. Oby nie.
- Z tego co widziałam to dopiero się rozkręcaliście, więc raczej nie. Sorry, ale muszę iść na Hiszpański.
    Odetchnęłam z ulgą. Jednak nie będę miała małego dzidziusia.

Po lekcjach w domu, 16.00

- El, musimy pogadać.- powiedziała mama.
    Usiadłyśmy przy stole i mama zaczęła:
- Słuchaj... wiem, że już ze wszystkimi nawiązałaś dobry kontakt... szczególnie z Louisem... ale musimy...musimy niestety wyjechać.
-Ale dlaczego?! Przecież tu jest nam świetnie!
- Tata dostał propozycję w pracy. Mamy się przprowadzić do Londynu. Może to potrwać nawet trzy lata...
- NIE!  NIGDZIE SIĘ NIE PRZEPROWADZAM! KOCHAM TO MIEJSCE! - krzyknęłam z płaczem.
- Ależ kochanie musimy.
- TO PRZEPROWADZAJCIE SIĘ SAMI BEZE MNIE!!!
    Wybiegłam pędem z domu. Poszłam do miejsca, gdzie ustawiony był mały stawik. Lubiłam tam przesiadywać, gdy miałam problemu lub dylemat. Jednak dziś miałam tam pójść ostatni raz na jakiś czas. Myślałam nad sensem życia. Jak rodzice mogą mi coś takiego zrobić?! Przecież kocham to miejsce i gdyny nie problemy z przyjaciółmi, byłoby tu idealnie! A tu nagle tata dostaje propozycje...ahhhh. Za dwa dni w sobotę miałam wyjechać. Bardzo byłam zła na rodziców.

KOBIEC i jak???
 

Rozdział 20.
20 listopada, 18.00

Drogi Pamiętniku!
    Wiem, że bardzo długo nie pisałam. Po prostu nie zdarzyło się nic ciekawego. Lecz nastała rzecz niezrozumiała dla mnie: Taylor Swift zaprosiła praktycznie całą klasę (oprócz pewnego Georga Stanleya, którego nikt nie lubi) na domówkę! Zaprosiła też mnie! MNIE! Nadal nie mogę uwierzyć, że osoba, która omal mnie nie zabiła zaprosiła mnie na imprezę! Oczywiście, że na nią pójdę (może to być jedyna taka impreza w roku). Mówiła, że jej rodzice wyjeżdżają na trzy dni do Grecji, a ponieważ jest upartą jedynaczką nie chciała jechać tam z rodzicami.
    Impreza ma się odbyć 1 grudnia ( ponieważ wtedy jej rodzice wyjeżdżają) o 18.00. A więc to już za 11 dni! Nie wiem, jak wytrzymam tak długi czas...

1 grudnia, 16.00

Drogi Pamiętniku!
    To już dziś! Już za dwie godziny będę balowała w domu najpopularniejszej dziewczyny w szkole! Cieszę się jak nie wiem co! Przez całe 11 dni myślami byłam tylko u Taylor. Muszę się dobrze przygotować na to przyjęcie. Dobranoc!

***RZECZYWISTOŚĆ***


Weszłam jej ogródka znajdującego się przed domem. Był przepiękny. Po jego bokach rosły czerwone jak krew róże, a w środku znajdowały się żółte jak słońce tulipany. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi "koleżanki". Gdy mi otworzyła, powiedziała z niezadwoleniem: -Oh...już jesteś...no to...wejdź to środka. Znalazłam się w hollu największym jaki widziałam! Po bokach stały piękne, brązowe fotele, a przy nich nqjróżniejsze rośliny jakich jeszcze nigdy na oczy nie ujrzałam! Przemieściłam się z hollu do salonu. Na samym środku stał wielki, brązowo-biały kominek, a przed nim królewska kanapa i fotele. Na ukos od jednego z foteli stał telewizor. Miał okolo 50 cali! Taylor poprowadziła mnie na górę po schodach (które znwjdowały się na końcu hollu) do swojego pokoju. No cóż tu mówić... był olśniewający! Cały w fiolecie i w bieli. Na środku w tyle stało wielkie, białe łóżko,a obok niego fioletowe etażerki z roślinkami. Oprócz tego znajdowały się również w nim komody, półki, biurko itp.itd. Nikt z gości się jeszcze nie zjawił. 10 minut spędziłam czas z Taylor w ciszy, ale na szczęście zadzwonił dzwonek i z drzwi wypadło mniej wiecej osiem osób! W tym cała moja paczka. Na czekanie na resztę klasy spędziliśmy 15 min. Taylor rozgłosiła radio prawie na maksa, przyniosła napoje i włączyła telewizor. W jej rezydencji nastał wielki chaos. Każdy coś do kogoś mówił. Pierwszą rzeczą jaką wspólnie razem zrobiliśmy była gra w butelkę. Perrie wzieła opróżnioną butelkę piwa ( ponieważ zapomnialam dodać, że Taylor przyniosła z trzydzieścii butelek piwa) przez któryś z gości. Pare osób wybrało prawdę i pare wyzwanie. Wyzwania były bardzo zboczone, np.: pocałuj z języczkiem Liama, udawaj striptiz. Jako, że wszyscy byli mocno nachlani ( ja również, ponieważ Tay ciągle zmuszała mnie do wypicia jeszcze "jednego" kieliszka z czego wyszło 5) i zgadzali się na wszystkie zadania. Wem, że mamy dopiero 14 lat, ale to najlepszy wiek na taką zabawę. W pewnej chwili stwierdziłam, że muszę do toalety. Więc poszłam, a reszta nadal grała. Nie wiem z jakiej przyczyny nie doszłam do owej toalety tylko do sypialni rodziców Taylor. W końcu byłam na kacu i nie wiedziałam co robię. Hazza leżał tam n podłodze. Biedaczek był tak pijany, że aż zasnął na podłodze. Usiadłam koło niego i zaczęłam mu się przyglądać. W pewnej chwili zbudził się: -Aaahh.-ziewnął- Oh, hej. Ten sen zaczyna mi sie coraz bardziej podobać.- rzekł do mnie i usiadł naprzeciwko mnie. -Harry, to nie jest już sen. Po prostu nachlałeś się za barrdzo. - Oh mała ty mi tutaj nie wciskaj żadnych kitów. Chcesz mnie, nie? Ja też cebie chcę.- wyglądło to jakby mówił to sam do siebie. Zachowywał się dziwnie. - Chcesz spróbować zrobić..."to"?- i spojrzał w tym momencie ja swojego "kolegę". -Oh tak.- powiedziałam z pośpiechem. Nie wiem co mnie podkusiło by na taką rzecz się zgodzić! Mam dopiero 14 lat i zrobilibyśmy to nielegalnie! Hazza przybliżył się do mnie i zaczęliśmy się całować. Gdy dotykał moje cało, przchodził mnie dreszcz. Hazza nie miał na sobie koszulki-zresztą ja już też. Powoli zaczął rozpinać mój stanik aż w końcu mu się udało. Zdjełam z niego jego spodnie. Był w samych bokserkach. Szybko przyssał się do moich piersi. Robił mi dobrze-wiedział o tym. W końcu postanowiłam mu nie być dłużna i zdjęłam jego bokserki. Teraz to ja przyssałam się do jego "kolegi". Głośno oddychał i wydawał z siebie jęki. Po dwóch minutach zdjął moją spódniczkę i majtki. Zaczął obsypywać pocałunkami moją kobiecość. Nagle otworzyły się drzwi. Zdrętwialiśmy ze strachu. Przed drzwiami stali: Lily, Zayn, Niall, Danielle, Liam, Perrie, Taylor...i Louis. Bałam się jego reakcji. Popatrzył się na nas całkiem nagich i uciekł z domu ze łzami w oczach. Powoli wszyscy się również rozeszli. Gdy wracałam do domu za mną szła Perrie, Dani i Zayn. Żadno z nich się do mnie nie odzywało.



 KONIEC. Jejku, ale wyszedł z tego romans!!! Omg hahaha! Podobało się-skomentuj.